Wyniki wyszukiwania dla frazy: Obrona Poczty Polskiej w Gdańsku

Bodajże w momencie kapitulacji czterem pocztowcom udało się przedostać do
pobliskich budynków (z których Niemcy ewakuowali ludność), przebrać w
cywilne ciuchy i wyjść na miasto.

Co się z nimi dalej stało? Czy przeżyli wojnę?

Być może mógłby to być ciekawy materiał na film. A swoją drogą w filmie o
obronie Poczty pt.:"wolne Miasto" nie pokazano tego wątku. Czyżby ta
ucieczka była w jakiś sposób wstydliwa?



Kolejne pytanie ze strony psh:

Przygotowuję się do pisania pracy magisterskiej nt. Poczty Polskiej w
Wolnym Mieście Gdańsku i jej obrony w 1939 r. w związku z tym poszukuję
wszelkich publikacji na ten temat (książek, artykułów, publikacji
prasowych) Jestem w stanie odkupić interesujace mnie publikacje po
przystępnej cenie.
[Ryszard]



Przygotowuję się do pisania pracy magisterskiej nt. Poczty Polskiej w
Wolnym Mieście Gdańsku i jej obrony w 1939 r. w związku z tym poszukuję
wszelkich publikacji na ten temat (książek, artykułów, publikacji
prasowych) Jestem w stanie odkupić interesujace mnie publikacje po
przystępnej cenie.
[Ryszard]


Moze sie na cos przyda: Dieter Schenk "Die Post von Danzig".
Widziane oczami prawnika. Ciekawie opisane szczegolnie powojenne
dzieje tej sprawy.

Zachariasz.





| Przygotowuję się do pisania pracy magisterskiej nt. Poczty Polskiej w
| Wolnym Mieście Gdańsku i jej obrony w 1939 r. w związku z tym poszukuję
| wszelkich publikacji na ten temat (książek, artykułów, publikacji
| prasowych) Jestem w stanie odkupić interesujace mnie publikacje po
| przystępnej cenie.
| [Ryszard]

Moze sie na cos przyda: Dieter Schenk "Die Post von Danzig".
Widziane oczami prawnika. Ciekawie opisane szczegolnie powojenne
dzieje tej sprawy.


Ta ksiązka wyszła tż w 1999 w polkim tłumaczeniu:
http://polnord-oskar.tgw.com.pl/poczta.html

Zdrówko



Przygotowuję się do pisania pracy magisterskiej nt. Poczty Polskiej w
Wolnym Mieście Gdańsku i jej obrony w 1939 r. w związku z tym poszukuję


Wehikuł czasu Kolega wynalazł? Pisze teraz a bronić zamierza w 1939 r.?

(przepraszam, nie mogłem się powstrzymać od zauważenia humoru zeszytów :-)

Kaper


"Gdańsk 1939" pod red. Brunona Zwarry:
Wychowanka Pipków Erwina Barzichowska, urodzona 10 października 1929 r., uczęszczała wtedy do szkoły Macierzy Szkolnej w Domu Polskim przy Wallgasse. Zmarła na skutek odniesionych poparzeń w Szpitalu Miejskim w Gdańsku 20 października 1939 r. o godz. 2.45. Zwarra podaje nazwisko w wersji Barzichowska a nie jak w większości innych publikacji "poprawione" na Barzychowska; wydaje mi się, że tak naprawdę nazywała się Barcichowska, tylko na użytek administracji niemieckiej pisano to nazwisko przez "z" zamiast "c". No i wynika, że Schenk jest w błędzie określając jej wiek na 11 lat.

i jeszcze cytat z książki Fr. Bogackiego "Poczta Polska w Gdańsku" który w zasadzie wyjaśnia nieobecność wątku "ucieczkowego" w filmie Różewicza:
Przez długie lata nie można było stwierdzić z całą pewnością, czy poza Małgorzatą Pipkową zdołał się uratować, któryś z obrońców Poczty. Ostatecznie specjalna komisja społeczno-administracyjna, wyłoniona. w Ministerstwie Łączności, zapoznała się ze szczegółowymi relacjami zainteresowanych osób, zbadała szereg dokumentów, wysłuchała świadków i przeprowadziła wizję lokalną.
Dnia 10 maja 1967 roku komisja wydała orzeczenie stwierdzające, że członkami załogi Poczty Polskiej w Gdańsku podczas jej obrony w dniu 1 września 1939 roku byli: Władysław Milewczyk, Andrzej Górski, Franciszek Mielewczyk i Augustyn Młyński, którym w chwili kapitulacji Poczty udało się uciec.

Strasznie mocno wierzę w to, że zakładali skrzydła do walki.
Wierzę że byli najgroźniejszymi wojownikami w swoich czasach. Wygląd skrzydlatego Husarza musiał być znacznie bardziej deprymujący dla wroga niż Husarza-nielota.
Zapytaj mnie czy wierzę w Boga.
Odpowiem Ci - nawet gdyby istniał, ja wierzę w HUSARIĘ!!!!!
Żałuję tylko, że minione czasy są tak odległe i trudne do poznania. Nawet II wojna ma tyle tajemnic, nie mówiąc o równie ciekawej pierwszej. Co dopiero Husaria.
Z jednej strony hałas wywoływany przez skrzydła może być doskonale słyszalny. Dwa takie skrzydła to przecież tyle co duża flaga. Flagę przy prędkości 40-80 km/h nawet nie każdy silnik jest w stanie zagłuszyć. Tyle sobie mogę poteoretyzować :)
Z drugiej strony - może w tym być tyle samo prawdy, ile w szarży lanc i szabel na czołgi w 39. Kiedyś lekcje historii nauczyły mnie, że obrona Poczty Polskiej w Gdańsku miała kluczowe znaczenie strategiczne. To trudne do uwierzenia, ale historia się zmienia :)

Widze ,że poruszono tutaj temat dotyczący mojej firmy ,kozystając z dnia wolnego podjade do muzeum i postaram się zrobić pare fotek munduru pocztowca z WMG.


W końcu konkrety Z góry dziękuję! Fotki przydadzą się także ekipie, która tworzy specjalnego dodatkowego moda do gry Battlefield 2 pt. "Obrona Poczty Polskiej w Gdańsku`39", który będzie dla gracza swojską areną walki. Odtworzona zostanie jak najbardziej wiernie zabudowa terenu oraz sam budynek poczty. Prace już ruszyły

Jak wyglądał mundur służbowy polskiego pocztowca z Poczty Polskiej w Gdańsku? A precyzyjniej ujmując temat po 1938 r. żołnierza polskiego "przemyconego" do WMG i przebranego za pocztowca?

To ze do tej pory nie wlazłem na ten wątek spowodowało, iż dopiero w tej chwili "trzasło mnie" określenie "żołnierzapolskiego przemyconego", użyte przez Ponurego.....
Ponieważ już wcześniej ktoś dał "odpór" owej insynuacji to nie będę tego wątku rozwijał...
POzostaje jednak problem munduru...
Dziwnym zbiegiem okoliczności na kanale telefizyjnym pn Kino Polska "leci" właśnie film St. Różewicza pt. Wolne Miasto. Z ogromną uwagą wysłuchałem zarowno wywiadu z reżyserem jak i z jeszcze większą uwagą po raz enty obejrzalem ten film (nota bene po bardzo dlugiej - chyba kilkunastoletniej - przerwie).
Różewicz w wywiadzie wyraźnie zaznaczył, iż kręcąc Wolne Miasto nakręcił jak to określił "fabularny dokument". Fabularyzacja filmu polegala wg niego wyłącznie na wprowadzeniu wątków ubocznych (typu romans Polki i Niemca), czy dodatkowych watków opisaujących atmosferę ostatnich przedwojennych dni. Natomiast sama historia związana w przygotowaniem Poczty do obrony oraz zama obrona sostala przez Rózewicza nakręcona z godną podziwu autentycznością i szacunkiem dla faktów. Takim szacunkiem reżysera dla owych faktów było m.in. dochowanie detali w zakresie sgenografii i kostiumów w tym dla mundurów pocztowych...
Dla zainteresowanych dodatkowo podam, iż w Wolnym Mieście zadebiutował w roli Bogusia Barcikowskiego (syna Pocztowca i kilkunastoletniego polskiego harcerza) niejaki ....Pan Piotruś czyli Piotr Fronczewski

Wow...Fundacja Gdańska sie moze wezmie....za taki temat ??? O Fundacji jest na www.gdansk.pl na dole strony, bannerek...
Przed swiatowym Zjazdem Gdanszczan w 2006 ?

Albo moze by co wyremontowac ???Pogadac z Gedania ???
( od czasu gdy KOCHAM FDG, w KAZDEJ ksiazce znajduje fotke z tym stadionem i okolica- nawet w ,,Obronie Poczty Polskiej...) Toc UG zostawi lokale na podworku SzP 49 ???
Biologia tez sie przeniesie do centrum uniwersyteckiego ? He he...zawalczymy o wieze ?!!! Tą dobrze widoczną na fotkach Mikołaja z spaceru po Wrzeszczu...

Pochulałbym troszkę
- 480 rok p.n.e. - Termopile - czy Spartan faktycznie było 300 ?
- jakaś imprezka na cesarskim dworze w Rzymie + walka gladiatorów
- krucjaty do Ziemi Świętej
- 1492 i odkrycie Ameryki
- ogłoszenie konstytucji 3 maja
- noc listopadowa z 29/30 XI 1830 roku
- 11 XI 1918 i odrodzenie państwa polskiego
- obrona Poczty Gdańskiej (IX 1939)
- obejrzenie finału Pucharu Mistrzów Krajowych, w którym FC Barcelona ograła Sampdorię Genua po atomowym strzale R. Koemana.

Państwo oddaje las

Skarb państwa ma oddać 68 ha lasu Andrzejowi Flisykowskiemu - zdecydował Sąd Okręgowy w Gdańsku. To precedens, który może pociągnąć za sobą setki procesów z powództwa właścicieli znacjonalizowanych po wojnie lasów.

Flisykowski jest synem legendarnego dowódcy obrony Poczty Polskiej w Gdańsku. O zwrot zabranego ojcu przez komunistów lasu nad jeziorem Słupino zabiegał od trzech lat.

Chodzi o prawie 68 hektarów na terenie gminy Dziemiany na Kaszubach. W 1936 r. lasy i sąsiadujący z nimi dom kupił ojciec Andrzeja Flisykowskiego Alfons. Po wojnie wszystko to skonfiskowało państwo na podstawie dekretu z 4 grudnia 1944 r., który odbierał majątki o powierzchni powyżej 25 ha. Przepis nie miał jednak zastosowania, gdy nieruchomość była podzielona na mniejsze działki - a ziemia Flisykowskich składała się od początku z kilkunastu osobnych parceli - o powierzchniach od 1,5 do 12 ha.

Po wygranych przez Flisykowskiego procesach (przed sądami rejonowymi w Kościerzynie i Gdańsku, a potem - w wyniku apelacji skarbu państwa - przed Sądem Okręgowym w Gdańsku i w Sądzie Najwyższym) Sąd Okręgowy w Gdańsku nakazał nadleśnictwu ostatecznie wydać nieruchomość Flisykowskiemu.

Majątek formalnie wróci do właściciela za kilka tygodni, po uprawomocnieniu się wyroku.

- Jeżeli Lasy Państwowe [mają prawo pierwokupu] będą chciały go odkupić, to ja im go sprzedam albo wydzierżawię - powiedział nam Flisykowski.

Podobnych majątków skonfiskowanych po wojnie na Kaszubach były setki.


Źródło.

Zdaje sie, że jednak rozwiązanie tej szopki (Sejmu) odbędzie się wcześniej, niż myślałem. Jeżeli wygra PiS, to przynajmniej w kwestii wybudowania infrastruktury na Euro 2012 będzie zachowana pewna ciągłość postępu w budowie (żadnych rotacji na stanowiskach = nie będzie burdelu, nie stracimy cennego czasu ... mam taką nadzieję - jestem naiwny ?? :lol: ).

Jeszcze jedno. Doszły mnie słuchy, że w Parlamencie Europejskim chcą, aby władze RP zminimalizowały wydajność Stoczni Gdańskiej. Oczywiście pomysł wyszedł od szwabów. Coś mi tu śmierdzi ... :evil: Stocznia Gdańska od wielu lat była konkurencyjna cenowo i usługowo dla stoczni w Hamburgu. I w tym momencie polscy europosłowie z wrogich sobie ugrupowań politycznych, zjednoczyli się w obronie interesów Polski. Tylko dlaczego k***a w Sejmie tej jedności nie ma ?? Dlatego najlepszym wyjściem z tej chorej sytuacji, byłoby zdecydowane zwycięstwo jednej z partii politycznych w nadchodzących wyborach, gwarantujące samodzielne sprawowanie rządów, bez zmuszania się do zawierania zgubnych koalicji ... Strzeż nas i tego kraju Panie :roll: :razz: :cool:

Dziś był wyrok w sprawie lasy po dcy obrony poczty i w zw. z tym mam pytania:

- czy broniący się pocztowcy byli obywatelami WMG czy RP?
- czy teren Poczty Polskiej był eksterytorialny jak składnica na Westerpatte,
czy tez status był inny?

pbp



Wobec dość sensownego planu obrony, to tej akcji nie dało się zaplanować lepiej.


Oj dało - chociażby kilka "szkolnych" wręcz błędów Niemców.

Po pierwsze polska ochrona mostów zdejmowała przeszkody tylko wtedy,
jeśli dyżurny ruchu w Tczewie potwierdził, że przejeżdża pociąg
tranzytowy (w nocy jeździły 2 towarowe) a kontrola wizualna składu
wjeżdżającego na most wykazała, że nie ma nic podejrzanego. Pociąg z
oddziałem szturmowym był ucharakteryzowany na tranzytowy pociąg
towarowy, ale poprzedzała go drezyna opancerzona - rozumiem, że Niemcy
myśleli, że polscy kolejarze i żołnierze są tak ślepi, że pomylą drezynę
opancerzoną z normalnym składem towarowym.:-)

Po drugie - jakiś czas przed wjazdem pociągów polskie podejścia do
mostów zostały zbombardowane przez klucz Stukasów, aby "odłamki bomb
przecięły przewody do zapalarki". Czy nikt z planujących akcję nie
pomyślał o 3 rzeczach:
- było kilka par przewodów - uszkodzenie nawet jednej nic nie pomoże
(nie uszkodzono żadnej), a poza tym, to ile czasu zajmie naprawa
przeciętych?
- ile trzeba zrzucić bomb, żeby efektywnie poprzerywać przewody i czy po
takim bombardowaniu (uwzględniając także niską celność bombardowania)
będzie sens zdobywać mosty?
- czy osłona mostu wpuści pociąg z drugiej strony po przejściu
bombardowania, czy też raczej go przywita ogniem?

A po trzecie to, co pisałem - czy nikt nie pomyślał o obsadzeniu
zwrotnic swoimi ludźmi przed puszczeniem pociągów (były one w końcu po
gdańskiej stronie).

jedynym sensownym rozwiązaniem było by skryte przedostanie się przez rzekę i
zaskoczenie nagłym atakiem obrońców.


Tyle tylko, że i to nie gwarantowało zapobieżenia wysadzeniu mostów -
zaminowane i przygotowane do wysadzenia, a akumulatory przy zapalarce
naładowane.
Ile sekund potrzeba saperowi, żeby jednak odpalił ładunki?


Po pierwsze polska ochrona mostów zdejmowała przeszkody tylko wtedy,
jeśli dyżurny ruchu w Tczewie potwierdził, że przejeżdża pociąg
tranzytowy (w nocy jeździły 2 towarowe) a kontrola wizualna składu
wjeżdżającego na most wykazała, że nie ma nic podejrzanego. Pociąg z
oddziałem szturmowym był ucharakteryzowany na tranzytowy pociąg
towarowy, ale poprzedzała go drezyna opancerzona - rozumiem, że Niemcy
myśleli, że polscy kolejarze i żołnierze są tak ślepi, że pomylą drezynę
opancerzoną z normalnym składem towarowym.:-)


Chyba, że nie wiedzieli, że polscy kolejarze mają łączność z obroną mostu albo
mieli nadzieję, że bombardzowanie przerwie te same kable.

Po drugie - jakiś czas przed wjazdem pociągów polskie podejścia do
mostów zostały zbombardowane przez klucz Stukasów, aby "odłamki bomb
przecięły przewody do zapalarki". Czy nikt z planujących akcję nie
pomyślał o 3 rzeczach:
- było kilka par przewodów - uszkodzenie nawet jednej nic nie pomoże
(nie uszkodzono żadnej), a poza tym, to ile czasu zajmie naprawa
przeciętych?
- ile trzeba zrzucić bomb, żeby efektywnie poprzerywać przewody i czy po
takim bombardowaniu (uwzględniając także niską celność bombardowania)
będzie sens zdobywać mosty?
- czy osłona mostu wpuści pociąg z drugiej strony po przejściu
bombardowania, czy też raczej go przywita ogniem?


Moze bombardzowanie nie miało na celu przecinanie kabli, tylko zdezorganizowanie
obrony. Gdyby miało poprzecinać kable, to albo należało zrobic to tuż przed
piociągiem, albo zrezygnować z samolotów nz rzecz jakiegoś małego oddziału.

A po trzecie to, co pisałem - czy nikt nie pomyślał o obsadzeniu
zwrotnic swoimi ludźmi przed puszczeniem pociągów (były one w końcu po
gdańskiej stronie).


Co by wskazywało n ato, ze planujacy nie mieli pojęcia o tym, że kolejarze mają
łączność z obrońcami, albo zamierzali temu w jakiś sposób zapobiec, ale coś sie
nie udało.

| jedynym sensownym rozwiązaniem było by skryte przedostanie się przez rzekę i
| zaskoczenie nagłym atakiem obrońców.
Tyle tylko, że i to nie gwarantowało zapobieżenia wysadzeniu mostów -
zaminowane i przygotowane do wysadzenia, a akumulatory przy zapalarce
naładowane.
Ile sekund potrzeba saperowi, żeby jednak odpalił ładunki?


Niewiele. Ale i to może być zbyt wiele. Wiedząc gdzie jest centralka można go
zlikwidować z karabinu wyborowego, nożem albo w inny niekoniecznie polegający na
frontalnym szturmie sposób.



Niezupełnie. Skoro już wcześniej postanowiliśmy odrzucić ofertę Hitlera,
zrozumiałe jest że powitaliśmy z radością propozycję sojuszu z Anglią.
Brytyjczycy z kolei chcieli wciągnąć do koalicji antyniemieckiej jak
najwięcej państw, także z południowej Europy. Czyli intencje mieliśmy
wspólne. Można natomiast dyskutować, czy mieliśmy takie same cele.
Naszym celem było zachowanie integralności i pełnej suwerenności Polski
( co nie było możliwe w sojuszu z Niemcami),


Z tego co sie orietuje to Anglia chciala aby Polska zezwolila na wkroczenie
wojsk sowieckich na teren Polski w celu jej obrony przed Niemcami. Ja
dziekuje za taka pomoc.

celem WB natomiast powstrzymanie wzrostu potęgi Niemiec (sojusz z Polską
był tylko jednym z elementów polityki brytyjskiej).
W naszym interesie było maksymalne odłożenie w czasie ew. niemieckiego
ataku, natomiast można spekulować czy przypadkiem celem Brytyjczyków nie
było sprowokowanie wybuchu wojny w momencie DLA NICH najkorzystniejszym
(czy mieli czekać aż Niemcy będą mieli np. 10 pancerników i 250 op ???)


Czy jest lepszy sposob na odlozenie w czasie ataku jak zawarcie sojuszu
wojskowego z potencjalnym agresorem ?
Oczywiscie, gdy nie jest sie w stanie go pokonac.

|  z
| tego co kojarze to ta brytyjska delegacja prowadzila dosc jalowe i malo
| sprecyzowane negocjacje.
Nawiasem mówiąc gdyby tam byli także polscy wojskowi, może łatwiej
zrozumieliby prawdziwe intencje Sowietów. Wiem oczywiście że wielcy nie-
chętnie wpuszczają między siebie maluczkich, ale po to właśnie mamy
łokcie ;)


Z tego co wiem to nasi wspaniali sojusznicy nie wpuscili na sale obrad
Czechow gdy oddawali Sudety III Rzeszy (a mieli oni jakies gwarancje pawda).
Tak samo bylo z nami.

A Gdańsk i tak byłby nasz po wygranej wojnie, razem z całym Okręgiem
Koenigsberskim :)


Watpie ta wojna byla w obonie granic z 1938 roku.

| mogla zrobic to samo co my - postawic sie ZSRR jak my postawilismy IIIR.
| profrancuskosc w niczym jej nie pomogla.
Tak jak i teraz nie pomaga. Wygląda na to że kto trzyma z Francją, ten
dostaje po d...


Kto ufa panstwom sie zdadzajacym sojusznikow sam posi sie o klopoty

A mnie w liceum uczono, że sanacja prowadziła antyradziecką politykę :))))


Chyba wszystkich tego uczono.

                                        Steiner


kiedyś w Gdańsku na Długiej, przy poczcie głównej, mijałem turystów mówiących synkowi o... obronie Poczty Polskiej

I Otwarte Mistrzostwa Polski Mikromodeli w Wieluniu przeszły już do historii. Na wystawie "Polski wrzesień, jaka można było oglądać w Szkole Podstawowej nr 4 zgromadzono kilka tysięcy eksponatów: miniaturowych czołgów, samolotów, dział pancernych i budowli.

"Jestem zadowolony, że tak wiele osób przyjechało z całej Polski. Przedstawiciele takich miast jak Gdańsk, Kraków, Gdynia, Bydgoszcz, Szczecin, jest tez osoba z Anglii - cieszył się Dariusz Leman - pomysłodawca imprezy. To prawdziwi fanatycy, rozmawiając z nimi byłem zażenowany ich wiedzą".

Najlepszymi modelarzami okazali się Sławomir Radzikowski z Wrocławia i Grzegorz Nowak - prezes klubu modelarskiego "Dedal" w Wieluniu.
Nad przebiegiem Mistrzostw czuwali Bogdan Rzeczutek - dyrektor Łódzkiego Zarządu Wojewódzkiego Ligi Obrony Kraju i Marian Taborek - sędzia międzynarodowy, główny sędzia zawodów w Wieluniu. "Mimo, że to pierwsza taka impreza przeszła nasze oczekiwania. Ilość modeli , jaka została zgromadzona świadczy o tym, że jest zainteresowanie. Obsada była międzynarodowa, ale zawodnicy zagraniczni, którzy na Zachodzie kreują określony poziom wykonania tutaj znaleźli się dopiero poza pierwszą piatką" - podkreślał sędzia Taborek.

W konkursie swoje prace zaprezentowali wielokrotni mistrzowie świata i Europy, czołowi polscy zawodnicy.

Podczas imprezy najmłodsi mieszkańcy Wielunia i okolic również mogli sie wykazać swoimi umiejętnościami manualnymi i sklejać ofiarowane im modele.
Impreza cieszyła się taka popularnością, że organizatorzy zdecydowali - "kolejna już za rok".

Alina Frejusz
źródło:http://www.radiozw.com.pl/nius_inf.php?id=2262


Gratuluję Grzegorzowi Nowakowi naszemu koledze z forum i życzę dalszych sukcesów

Weekendowe szkolenie do Łodzi 25 - 26 wrzesnia 2004

Wielość miejsc i sytuacji. Skrajne bodźce. Intensywne szkolenie psychologiczne nastawione na natychmiastową, agresywną obronę i atak. Wzrastające obciążenia i kontakt.
6 + 4 + extra godziny treningu: sala, mata, obiekt do treningu CQB (walka w pomieszczeniach), trening w mieście.
    1. Termin 25 - 26września 2004
    2. Miejsca treningów:
    . Sala - Centralny Ośrodek Krav Maga - ul. Gdańska 91
    . CQB ul. 6 Sierpnia
    . Park
    . Zajezdnia tramwajowa
    3. Harmonogram zajęć:
    25 września 2004
    . 9.30 - rejestracja uczestników szkolenia
    . 10.00 - 12.30 - trening w Centralnym Ośrodku Krav Maga - ul. Gdańska 91
    . 12.30 - 14.30 przerwa
    . 14.30 - 16.30 - trening w parku
    . 16.30 - 18.30 - przerwa
    . 18.30 - 21.30 - trening w obiekcie, zamknięte pomieszczenia CQB

    26 wrzesnia 2004
    . 9.00 - 11.00 - trening w tramwaju - zajezdnia tramwajowa róg ul. Kilińskiego i Dąbrowskiego
    . 11.00 - 12.30 - przerwa
    . 12.30 - 14.30 - trening w Centralnym Ośrodku Krav Maga
    4. Koszt: 100 zł - zawiera opłatę za trening, ubezpieczenie.
    5. Nocleg - Nocleg: dodatkowy koszt 40 zł - Schronisko młodzieżowe - ( proszę o szybki kontakt czy zarezerwować miejsce czy ew. masz spanie we wlasnym zakresie)
    6. Rezerwacja do dnia 22.09.2004, 0608 778 635 lub poczta@kravmaga.com.pl
    7. Ubiór i sprzęt treningowy:
    a. t-shirt i spodnie z długimi nogawkami,
    b. ubiór do treningu CQB i miejskiego ( np. spodnie combat + ciepła kurtka, rękawice ochronne)
    c. ochraniacze strefy kroku, piszczeli i in.
    d. Rękawice przyrządówki, sparingowe oraz CQB,
    e. buty do treningu na sali oraz CQB.

Ograniczona ilość miejsc ! Szkolenia są stopniowane - warto zacząć od początku!
Pozdrawiam
Kasia Lipińska
koordynator
INSTYTUT krav maga POLSKA
0608 778 635

A propos NPD i jej lidera (choć może nie bezpośrednio z temtem) :
Pod stół!

Prasa rozpisuje się o aferze w Niemczech rozpoczętej aresztowaniem prezesa tamtejszej poczty Klausa Zumwinkla. Nie wdając się w szczegóły, zwrócę uwagę, że niemiecka policja przyszła po Zumwinkla bladym świtem. Pamiętam jeszcze, jak nasze autorytety rwały szaty nad barbarzyńskimi aresztowaniami dokonywanymi przez CBA i ABW.

Z jakiegoś powodu właśnie poranna godzina zatrzymań stanowiła wtedy koronny dowód, że polska demokracja jest zagrożona. Spodziewam się teraz jakiegoś wiecu w obronie Zumwinkla, koniecznie z przemową redaktora Adama Michnika, co najmniej równie zadętą jak teksty, które pisywał w odcinkach tuż przed wyborami.

Skoro jesteśmy przy Niemcach, to warto też zauważyć, że od czasu do czasu straszy tam niejaki Udo Voight, neonazista. A to palnie, że Polska powinna oddać Niemcom Śląsk i Gdańsk, a to pochwali Hitlera za autostrady, a to wreszcie zasugeruje, że co do Holokaustu, to Żydzi sami są sobie winni. Rzecz przedziwna, że facet jest tolerowany, a nawet zapraszany do publicznych mediów, choć Niemcy mają najostrzejsze w Europie prawo antynazistowskie. Gdy spytałem o to znajomego niemieckiego dziennikarza, wyjaśnił mi, że próba zdelegalizowania partii neonazistowskiej została zablokowana przez tamtejsze specsłużby. Jest bowiem, wyjaśnił, tajemnicą poliszynela, że to właśnie owe służby ją założyły, by mieć młodohitlerowski element pod kontrolą. Ewentualny proces delegalizacyjny musiałby to ujawnić, więc uznano, że lepiej, żeby do niego nie doszło, bo, choć wszyscy wiedzą o tym chwycie i pochwalają, rzecz w zasadzie jest nielegalna. Oczywiście od razu przypomniały mi się histeryczne ataki na CBA, że organizując prowokacje, by łapać łapówkarzy, tak naprawdę dokonywało przestępstw, zamiast je zwalczać.

Potrzebujemy w Polsce wielkiego stołu. Żeby było spod czego odszczekiwać.

http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2008/02/28/pod-stol/

co o tym sądzicie

Mam kolegę z Milicza. Pamiętam jak godzinami potrafił opowiadać o wyzwoleniu Milicza przez Armię Czerwoną 22 stycznia 1945r stąd znam tę historię doskonale!

Wiesz, Niemcy nie mieli poprzednio żadnej porażki z przeciwnikiem dysponującym wysoce efektywną ręczną bronią maszynową. Wprawdzie we wrześniu 1939 roku zostali znacząco poturbowani przez polską piechotę używającą sporo oryginalnie belgijskich RKM-ów Browning wz. 1928, jednak Niemcy wygrali tamtą wojnę - stąd nie czuli się zagrożeni od tego rodzaju broni. Na podbój Rosji wyruszyli więc wyposażeni głównie w pojedynczo ładowane karabiny "Mauser" (Karabiner 98k) zaprojektowane jeszcze w 1898 roku.!! Nie trudno mówić co stało się dalej.

Przed wojną Milicz miał interesujący ratusz. Niestety ratusz ten został zniszczony w trakcie wyzwalania Milicza przez wojska Radzieckie. W ratuszu tym bowiem zajął pozycję obronną miniaturowy garnizon niemiecki jaki zamierzał bronić Milicza. Garnizon ten złożony był z zaledwie kilkudziesięciu małoletnich chłopców w wieku jakieś 16 lat. Ponoszący klęski na wszystkich frontach hitlerowcy naprędce przeszkolili więc tych chłopców w strzelaniu i poubierali ich w niemieckie mundury wojskowe. Kiedy wojska radzieckie pod dowództwem majora Lagina wkraczały do Milicza, ci młodzi chłopcy pod dowództwem równie jak oni młodego i niedoświadczonego oficera zabarykadowali się właśnie w milickim ratuszu. Wyposażeni w Mausery nie mieli wielkich szans, ich pozycja z militarnego punktu widzenia była beznadziejna. Owa pozycja zamieniła więc ich obronę w samobójczą misję. Kiedy pierwszy czołg rosyjski wjeżdzał na rynek Milicza, ci nieletni "obrońcy" miasta wystrzelili do niego z "pancernej-pięści" ("Panzerfaust"). Czołg ten spłonął, tarasując później przez spory okres czasu wjazd do rynku z bocznej uliczki. Oczywiście, po zorientowaniu się że ratusz jest broniony, Rosjanie natychmiast otoczyli go ze wszystkich stron i zasypali lawiną ognia i ołowiu. Rosyjscy żołnierze podkradli się z miotaczami ognia tuż do owego ratusza, zajmując pozycje w sąsiadujących z ratuszem kamieniczkach po południowej stronie rynku. Stamtąd oblali ratusz strumieniami ognia. Rosyjskie miotacze ognia i potężne działa z kilkudziesięciu czołgów spowodowały, że już w kilkadziesiąt minut później cały ratusz walił się w gruzy zaś wszystko w nim płonęło. Niemieckie nastolatki zamknięte w owym ratuszu otrzymały więc dobry posmak tego, co ich starsi koledzy mniej niż 6 lat wcześniej serwowali Polakom na Westerplatte i na poczcie gdańskiej.

Reasumując. Wpływ Mausera na wynik bitwy w Miliczu był naprawdę niewielki.


Obchody 1 września

Mija 70 lat od chwili agresji III Rzeszy na Rzeczpospolitą Polską 1 września 1939 roku. Główne obchody tej tragicznej rocznicy zostały zorganizowane na Westerplatte miejscu gdzie przez pierwszych 7 dni wojny Polscy żołnierze bronili Polskiej placówki w Gdańsku. Jednak II Wojna Światowa zaczęła się o godzinie 4:40 w Wieluniu.

Obchody zaplanowane i zorganizowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych przewidziało uczczenie ofiar tego tragicznego początku II Wojny Światowej.

W Wieluniu o godzinie 4:40 zaczęły wyć syreny alarmowe, wyły one przez minutę. O godzinie 4:45 syreny zawyły na Westerplatte i również wyły przez minutę. O godzinie 7:00 w całym kraju zawyły syreny alarmowe które wyły przez minutę. Był to ostatni sygnał nadany przez syreny podczas tych obchodów. Po tym jak o godzinie 7:01 przestały wyć nadano Orędzie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Ignacego Mościckiego z dnia 1 września 1939 roku.

Obywatele Rzeczypospolitej !

Nocy dzisiejszej odwieczny wróg nasz rozpoczął działania zaczepne wobec Państwa Polskiego, co stwierdzam wobec Boga i Historii.

W tej chwili dziejowej zwracam się do wszystkich obywateli państwa w głębokim przeświadczeniu, że cały naród w obronie swojej wolności, niepodległości i honoru skupi się dookoła Wodza Naczelnego i sił zbrojnych oraz da godną odpowiedź napastnikowi, jak to się już nieraz działo w historii stosunków polsko-niemieckich.

Cały naród polski, błogosławiony przez Boga, w walce o swoją świętą i słuszną sprawę, zjednoczony z armią, pójdzie ramię przy ramieniu do boju i pełnego zwycięstwa.

Warszawa, dnia 1.09.1939

/-/ Ignacy Mościcki


Po orędziu odegrano hymn państwowy. O godzinie 8:00 w Wieluniu Minister Spraw Zagranicznych Grzegorz Zawicki przewodził obchodom agresji hitlerowskiej na ziemie Rzeczypospolitej. Obchody odbywały się przed Ratuszem Wieluńskim.



Obchody 1 września

Mija 70 lat od chwili agresji III Rzeszy na Rzeczpospolitą Polską 1 września 1939 roku. Główne obchody tej tragicznej rocznicy zostały zorganizowane na Westerplatte miejscu gdzie przez pierwszych 7 dni wojny Polscy żołnierze bronili Polskiej placówki w Gdańsku. Jednak II Wojna Światowa zaczęła się o godzinie 4:40 w Wieluniu.

Obchody zaplanowane i zorganizowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych przewidziało uczczenie ofiar tego tragicznego początku II Wojny Światowej.

W Wieluniu o godzinie 4:40 zaczęły wyć syreny alarmowe, wyły one przez minutę. O godzinie 4:45 syreny zawyły na Westerplatte i również wyły przez minutę. O godzinie 7:00 w całym kraju zawyły syreny alarmowe które wyły przez minutę. Był to ostatni sygnał nadany przez syreny podczas tych obchodów. Po tym jak o godzinie 7:01 przestały wyć nadano Orędzie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Ignacego Mościckiego z dnia 1 września 1939 roku.

Obywatele Rzeczypospolitej !

Nocy dzisiejszej odwieczny wróg nasz rozpoczął działania zaczepne wobec Państwa Polskiego, co stwierdzam wobec Boga i Historii.

W tej chwili dziejowej zwracam się do wszystkich obywateli państwa w głębokim przeświadczeniu, że cały naród w obronie swojej wolności, niepodległości i honoru skupi się dookoła Wodza Naczelnego i sił zbrojnych oraz da godną odpowiedź napastnikowi, jak to się już nieraz działo w historii stosunków polsko-niemieckich.

Cały naród polski, błogosławiony przez Boga, w walce o swoją świętą i słuszną sprawę, zjednoczony z armią, pójdzie ramię przy ramieniu do boju i pełnego zwycięstwa.

Warszawa, dnia 1.09.1939

/-/ Ignacy Mościcki


Po orędziu odegrano hymn państwowy. O godzinie 8:00 w Wieluniu Minister Spraw Zagranicznych Grzegorz Zawicki przewodził obchodom agresji hitlerowskiej na ziemie Rzeczypospolitej. Obchody odbywały się przed Ratuszem Wieluńskim.



Jest jeszcze (dostępna na pewno w bibliotekach) książka:
Bogacki F., Romanowski J., Obrona Poczty Polskiej w Gdańsku, WSziP, Warszawa 1976
Polecam.
Mój egzemplarz niestety gdzieś zniknął...

Nowa ekspozycja w Muzeum Poczty już wkrótce
Sugestywna kolorystyka. Duże zdjęcia i wielkie szklane gabloty z wieloma oryginalnymi zabytkami - tak ma wyglądać nowa ekspozycja Muzeum Poczty Polskiej w Gdańsku

Placówkę otwarto 1 września 1979 r. Wtedy też odsłonięto pomnik i epitafium poświęcone obrońcom gmachu. Od tamtej pory muzeum jest stałym punktem większości polskich wycieczek odwiedzających Gdańsk. Co roku, 1 września, jest to też jedno z najważniejszych miejsc obchodów kolejnej rocznicy wybuchu II wojny światowej. Od 2003 r. placówka jest częścią Muzeum Historycznego Miasta Gdańska.

- Zaraz po przejęciu placówki wiedzieliśmy, że należy się jej gruntowny remont. Muzeum Poczty miało wiele interesujących eksponatów, które były prezentowane w przestarzałej aranżacji - mówi Monika Kryger z MHMG. - Nowa ekspozycja jest już prawie gotowa. Mamy nadzieję, że uda się ją udostępnić zwiedzającym w kwietniu.

Jak dawniej, w Muzeum Poczty będą prezentowane akcesoria pocztowe i sprzęt telekomunikacyjny sprzed ponad 60 lat. Będą też mundury polskich pocztowców z Wolnego Miasta Gdańska i symboliczna skrzynka na listy do Polski. W nowej ekspozycji znacznie większą uwagę poświęcono jednak sugestywnemu oddaniu walk o budynek pomiędzy pocztowcami a oddziałami policji i SS 1 września 1939 r. Sala przywołująca te wspomnienia została pomalowana na szaro i czerwono. Na ścianach wiszą wielkie zdjęcia z walk, a w szklanych gablotach możemy oglądać m.in. osobiste przedmioty obrońców, wydobyte z ich mogiły przy pasie startowym na Zaspie.

- Chcemy, aby wystawa, podobnie jak w Muzeum Powstania Warszawskiego, jak najbardziej przemawiała do wyobraźni - tłumaczy Monika Kryger. - Dziś nie wystarczą eksponaty i dokumenty. Historia musi być żywa.

To właśnie z tego powodu muzeum przymierza się do zaaranżowania 1 września tego roku dużej inscenizacji obrony. Ma w niej wziąć udział około 40 rekonstruktorów, działa i samochód pancerny. Takie są plany. Czy uda się je zrealizować - jeszcze nie wiadomo. Na taką inscenizację potrzeba sporo pieniędzy.

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,46800,1879044.html

Gdańscy Niemcy obrażeni wypowiedzią Jarosława Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński uważa, że pomnik ofiar epidemii tyfusu w Gdańsku to jeden z przejawów "utraty świadomości narodowej" przez władze Gdańska. Związek Mniejszości Niemieckiej w Gdańsku, który wybudował pomnik, jest oburzony wypowiedzią lidera PiS

Wypowiedź przewodniczącego PiS, którą w poniedziałkowy wieczór usłyszeli słuchacze Radia Gdańsk, wywołała burzę w mieście. Władze Gdańska nie kryją oburzenia wobec zarzutów Kaczyńskiego. Przypomnijmy: w audycji "Klub Radia Gdańsk" poświęconej rozpadowi koalicji PO-PiS w Gdańsku, Kaczyński zarzucił rządzącym w mieście przedstawicielom PO "poważne kłopoty z tożsamością narodową". Skupił się na kalendarzu, wydanym w tym roku przez magistrat. Zarzucał, że w kalendarium nie poświęcono miejsca takim wydarzeniom, jak atak na Westerplatte, obrona Poczty Polskiej i odzyskanie Gdańska przez Polskę. Inicjatywę upamiętnienia powojennych ofiar tyfusu nazwał "wybudowaniem pomnika dawnej załogi Stutthof".

Chodzi o pomnik 1100 ofiar epidemii tyfusu, głównie Niemców i Polaków, która wybuchła latem 1945 roku w gdańskim areszcie. Na ślad historii nieznanej epidemii trafiła "Gazeta". W budowę pomnika zaangażował się gdański magistrat. - Nasze stanowisko w sprawie budowy pomnika było od początku takie, że to potrzebna inicjatywa społeczna. Dlatego też ją poparliśmy - mówi Lech Parell, doradca prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. - Wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego nas bardzo zaskoczyła.

Słowa lidera PiS oburzyły też gdańskich Niemców, którzy ufundowali pomnik. - Gdyby pan Kaczyński nie marnował czasu na ględzenie bzdur i bliżej zapoznał się z tą historią, wiedziałby, że 11 osób, członków byłego obozu Stutthof, zostało straconych w lipcu 1946 roku na górze Stolzenberg na Chełmie - powiedział "Gazecie" Gerhard Olter z biura Związku Mniejszości Niemieckiej w Gdańsku. - To sporo czasu po epidemii tyfusu w gdańskim więzieniu, która zakończyła się w kwietniu 1946 r., co wyraźnie wynika z treści pomnika.

Olter nie ma wątpliwości, że wypowiedź ma charakter polityczny. - Wreszcie wyszło szydło z worka, dlaczego w ubiegłym roku pod koniec września, kiedy prezydent Paweł Adamowicz był w USA, jego zastępca pani Anna Fotyga z PiS próbowała storpedować budowę pomnika - dodaje Olter. - Posługiwała się wtedy tymi samymi argumentami, co jej partyjny szef.

Tak jeszcze mimochodem nawiążę do odbrązowiania szczególnie "polskiego września". Kiedyś Kasia bardzo oburzyła się na "rewelaje" zawarte w książce Borowiaka o mjr. Sucharskim i Westerplatte. Moim osobistym zdaniem historycy pracujący teraz mają niejednokrotnie (nie zawsze) większą wiedzę, niż bezpośredni uczestnicy walk dlatego nawet wspomnienia spisane bezpośrednio po wojnie, czy nawet bezpośrednio po walkach nie są stuprocentowym dowodem, że było właśnie tak, a nie inaczej. Nie zapominajmy o emocjach, chęci pokazania własnego "ja" lub wręcz odwrotnie - chęci pokazania, że ktoś inny był tym, którego powinna zapamiętać historia. Bezpośredni uczestnik wydarzeń nie będzie raczej źródłem obiektywnym. Zawsze będą nim kierować emocje, które często przeinaczają fakty. Poza tym nie zawsze miał możliwość objęcia całości sytuacji siedząc gdzieś w okopie.
Inna sprawa, że PRL potrzebował "ikon" i starannie pielęgnował wspomnienia jednych kosztem innych. Na szczęście jest kilku autorów, którzy starają się wlaczyć z tymi stereotypami podpierając się faktami, które dopiero teraz ukazują się z przepastnych archiwów.
A inne mity, które walą się w gruzy ? Oto przykład: obrona wieży spadochronowej na Śląsku i strzelanie przez Wehrmacht do harcerzy. Inny ? Proszę bardzo: strzelanie do polskich lotników opadających na spadochronach we Wrześniu 39. Takie brednie rozpowszechniał nawet nasz as myśliwski St. Skalski, który rzekomo sam to widział. I co ? Naoczny świadek, który raz mówi tak, a innym razem zupełnie co innego. Markusa Emmerlinga, który zaczął obalać mity o wspaniałych osiągnięciach polskich lotników w kampanii wrześniowej opluto ze wszystkich stron. Musiało minąć wiele lat, zanim nieśmiało zaczęto przyznawać mu racje. Nawet "bezpośredni świadkowie" zaczęli zmieniać swoje "naoczne wspomnienia". Podpieram się tu tematyką lotniczą, którą nieźle znam, ale nie widzę powodu, żeby nie było to analogiczne do wspomnień o Westerplatte, czy jakimkolwiek innym wydarzeniu z polskiej historii.
Kiedyś z różnych względów potrzebny był mit bezwzględnego Szwaba polakożercy, ale czasy na szczęscie się zmieniają.
P.S. Oczywiście nie zapominam o obrońcach Poczty w Gdańsku, Piaśnicy, Stutthofie itd., żeby nikt nie zarzucił mi, że bronię hitlerowskich zbrodniarzy.

Integrację Polski z NATO i Unią Europejsk ą narzuca Narodowi Polskiemu elita władzy,
zdominowana przez prożydoamerykańskich i proniemieckich polityków żydowskich, którym
obcy i wrogi jest interes Polski. To prezydent Kwaśniewski, premier Cimoszewicz,
minister spraw zagranicznych Rosati, minister obrony narodowej Dobrzański i inni
prześcigają się w służalczym dopominaniu się o włączenie Polski do NATO i
umieszczenie w naszym Kraju zachodniej broni atomowej. To ci Żydzi polskiego
pochodzenia - Antypolacy potrzebują poparcia obcego wojska dla swej działalności
skierowanej przeciwko interesom Narodu Polskiego. Ci Anty-Polacy głoszą przy tym, że
to właśnie cały Naród pragnie Uni Europejskiej i NATO. Lecz prawda jest taka że
Syjoniści zmienili orjentację z Radzieckiej (kiedy na siłę wcielono Polskę pod zabór
Radziecki starając stworzyć z Polski następną Republikę ZSSR za zgodą tego samego
zdradliwego zachodu) na Zachodnią tj. Stany Zjednoczone Europy, z Żydowskim rządem z
Brukseli.
Którego celem jest stworzenie MIĘDZYNARODOWEGO RZĄDU ŚWIATOWEGO, gdzie były Związek
Radziecki był przedszkolem tego co ma nastąpić pod jego panowaniem, z jednym
wyjątkiem nie dotyczy to jednego narodu, a mianowicie  IZRAELA .......... A dlaczego
niech czytelnik sam sobie próbuje odpowiedzieć.

PLANY SYJONISTYCZNYCH RZĄDÓW Z LEWEJ I PRAWEJ SCENY POLITYCZNEJ w POLSCE:
Przekazanie finansów w ręce obcego kapitału, co już niemal zostało osiągnięte.
Redukcja Arami Polskiej do 50 - 70 tys. Skasowanie Polskiego przemysłu zbrojnego,
który jest konkurencyjny w stosunku do zachodniego. Skłucenie nas ze Słowiańskimi
Narodami. Stworzenie Euroregionów ( Niemieckich  Landów pod ich zarządem) a w końcu
odebranie nam ziem Zachodnich i Północnych. Kierownictwo Solidarności jest
antynarodowe i antyrobotnicze, które skłania się do wyprzedaży polskich fabryk obcemu
kapitałowi. Ostatni przykład to Stocznia Gdańska. Przekazanie obcemu kapitałowi 70%
przemysłu, 30% rolnictwa plus 100% PGR i 100% handlu. Wyprzedaż wydawnictw, stacji
radiowych i telewizyjnych głównie Niemcom i Żydom, którzy następnie za pomocą tych
środków (pralni mózgów we wrogich rękach) dążą do rozkładu moralnego Narodu, zaniku
instynktu narodowego. Zmuszenie Polaków do emigracji. Redukcja zamieszkałych Polaków
do 25 mln. przy jednoczesnym osiedlaniu się Niemców i Żydów głównie z byłego ZSSR.
30% ziemi ornej ma leżeć odłogiem. Tolerancja na działalność grup przestępczych, z
jednoczesną ignorancją bezpieczeństwa Polaków. Przejęcie przez kapitał obcy polskich
surowców które są największe w całej Europie.

OSIĄGNIĘCIA LEWYCH RZĄDÓW Z PRAWEJ I LEWEJ STRONY SCENY POLITYCZNEJ W POLSCE.
Afery: alkoholowe, rublowe, FOZZ, składów celnych, Art-B, papierosowe, paliwowe.
Bezrobocie 4 mln. rencistów 4mln. z czego płowa to agentura partyjna, ludzie zdolni
do pracy.
Emigracja około 1 mln. w przedziale wieku 20-30 lat  najbardziej wartościowi ludzie
dla kraju.
Odmowa sprowadzania Polaków z byłych ziem wschodnich, wysiedlonych do republik ZSSR
przez Żydowskie NKWD przy jednoczesnym osiedlaniu się Żydów i Niemców w Polsce.
Zwrot Żydowskiego mienia, przy jednoczesnym odmawianiu zwrotu byłej własności
Polakom.
Rozkułaczanie polskiego robotnika i rolnika z własności własnej i narodowej, poprzez
manipulacje podatkowe, finansowe, energetyczne i pożyczkowe.
3 mln. głodujących, w tym 1,5 mln. Polskich dzieci.  300 tys. bezdomnych, eksmisje z
mieszkań, 100 tys samobójstw tylko w tym roku. Przy jednoczesnych wysokich
emeryturach byłej agentóry PZPR-owskiej.
Wyprzedaż obcemu kapitałowi około 70% polskiego przemysłu za 5-10% wartości lub
darmo, 30% ziemi ornej, zniszczenie przetwórstwa owocowo warzywnego, wydanie
ekonomicznej wojny polskiemu rolnikowi.
Niszczenie moralnych i Narodowych cech Polskiego Narodu, ośmieszanie i szkalowanie
Polskiego Kościoła Katolickiego, nie tylko przez Żydów komunistów, ale ich ukrytą
agenturę w szeregach Polskiego Kościoła Katolickiego, (księża i biskupi - zwykle
Żydzi masoni).
Zezwolenie na wjazd bezwizowy z byłego ZSSR, gdzie wjezdrzają całe grupy przestępcze,
jak i ludzie uciekający przed nędzą, a to w celu powiększenia chaosu w Polsce aby tym
zmusić Polaków do wstąpienia do
NATO i Uni Europejskiej. Najpierw Żydzi z Polski rządzili przy pomocy wojsk
radzieckich, teraz usiłują to uczynić przy pomocy wojska NATO ( a głównie Niemców).
Tak że historia może się powtórzyć, tyle że nie tylko będziem mieli byłych potomków
Krzyżaków ale umocnionych przez nich Żydów i nie daj Boże aby nie doszło w
przyszłości do scen podobnych jak w Jugosławii. A wszystko zależy od naszej Polskiej

Żydzi rozparcelowują Naszą Ojczyznę jak niczyją.
Przeklęci stacze i niemi świadkowie. Błogosławieni  walczący patrioci
Polscy...Szczęść nam Boże. (Stańczyk)
Rodacy Żydów należy pozbawić obywatelstwa Polskiego, należy poddać to pod Referendum
Narodowe.
 
 



| W Radiu Gdansk byly wywiady z harcerzami skladajacymi wience na
| Westerplatte. Harcerze uczcili innych harcerzy z _Szarych Szeregow_
| poleglych we _wrzesniu_ 39 (hint: organizacja powstala 27.09.39, zas

o maaaatkoo :(


Ano... wstyd jak stad do Moskwy.

| Wyglada na to, ze ktos czuwajow spedzil pod pomnik i zapomnial
| im powiedziec, po co przyszli.

aby ładnie wyglądali w swoich mundurkach
a'propos: w Pl jest 1 organizacja harcerska czy 2 konkurencyjne??? która ma
monopol na obstawianie takich imprez?


To chyba zaleznie od koloru imprezy. Na tej byl Miller, wiec pewnie ZHP,
ale w radiu nie sprecyzowali.

| Dalej bylo o ponad 3000 tysiacach "doskonale wyszkolonej i wyposazonej
| niemieckiej armii" atakujacej Westerplatte. Hint: gros tej armii stanowily
| jednak bojowki i policja, sam desant z pancernika to bylo chyba 400 ludzi.

| Bylo o poczcie gdanskiej (ktora atakowaly tez bojowki i to jest glowny
| powod nielegalnosci pozniejszych wyrokow smierci na obroncow poczty: nie
| byla ona broniona przed armia regularna, jakas banda, faktem jest,
| ze dobrze uzbrojona i zorganizowana, ale nie byly to formalnie organizacje
| o statusie, dzis powiedzielibysmy, "combat").

A tu się częściowo zgodzić nie mogę
Westerplatte: kompania szturmowa Kriegsmarine (główna siła) to faktycznie
tylko 225 ludzi. 3000 'świetnego wojska' to faktycznie przesada, ale za to
wśród innych sił była prawdziwie regularna i dobra jednostka: elementy SS
Heimwehr Danzig, która zresztą w walkach o pocztę też brała udział. Wystarczy
popatrzeć na zdjęcia. Regularne wojsko + świniaki w butach z cholewami i
opaskami na ręce. SS Heimwehr Danzig potykała się również z MPSami na
obrzeżach Gdyni.


Nalezy przypomniec, ze Schutstaffeten nie byly formacja militarna. Byla to
zwykla bojowka, zwlaszcza we wrzesniu 39. Nie mialo to statusu "combat" w
mysl rozumienia obecnych konwencji. Ot, tacy Talibowie. Waffen SS rowniez
nie byly czescia armii niemieckiej (i nawet nie bardzo podporzadkowywaly
sie OKW), a na dodatek to nie Waffen SS szturmowala Poczte i Westerplatte.
Heimwehr Danzig (piszac SS Heimwehr Danzig sugerujesz, ze byla to dywizja
"narodowa", a to moze kogos wprowadzic w blad) byly tez bojowka, czy
"silami porzadkowymi". Po szkoleniu wojskowym, kierowane przez ludzi z
wojska, dobrze wyposazona i w sumie niewiele ustepowala regularnej armii:
ale na Poczte po prostu napadly niemieckie bandy. Na Westerplatte w pewnej
mierze tez. A to jest dosc istotne dla oceny legalnosci poczynan
niemieckich i np. prawa Polakow do obrony poczty.

Tą największą trudnością był niewątpliwie ostrzał artyleryjski, nie tylko ze
Schleswiga, ale i z baterii polowych, moździerzy i mniejszych jednostek
(torpedowce). To niewiarygodne, że Niemcy mieli takiego "pecha" i nie
zaliczyli trafień eliminujących nasze punkty ogniowe (wyjątek: 07.IX rano,
trafienie wart. nr 2, ale bez strat w ludziach). Nawet nalot Ju-87 drugiego
dnia przyniósł stratę tylko 1 wartowni i chyba 8 ludzi (tylko, bo Stukasów
było 40, a ich celność była klasą samą w sobie). Efekt psychologiczny
ciągłego ostrzeliwania na żółtodziobych żołnierzy pomijam.


No i to mozna podkreslic. A nie dorabiac legendy o 3000-nych silach armii
i harcerzach z Szarych Szeregow poleglych we wrzesniu...

Ale skoro Miller tam byl, to widac taka jest nowa wersja prawdy. No i
Kwasniewski nadal jakis specjalny status skladnicy tranzytowej.

BTW: jak chcesz kopac temat, to moze cos wiesz nt. planow operacyjnych
zajecia Gdanska przez armie polska i dlaczego w zasadzie od tych planow
odstapiono? Bo gdzie nosa nie wetkne, tam tylko luzne wzmianki...


 Wiecie co, ta matura naprawde jest trudna... Raczej przyprawia mnie o
spore nerwy... Bo o ile ogolnie rzecz biorac przyswoilem sobie
informacje historyczne, to niektore tematy przyprawiaja mnie o bol
glowy...

 1. probna 2000 mazowieckie - Baltyk w polityce Jagiellonow i Wazow -
przepraszam, ale kto takie pytania wymysla? Przeciez to jest jawny
SADYZM. Ja sobie nie wyobrazam, skad niby uczen, ktory nie czytal
specjalistycznej literatury - to znaczy poswieconej Baltykowi

o wojnach z Krzyzakami o przywrocenie dostepu do Baltyku, o wplyw na
gospodarke, o Szwedach i nie wiem jeszcze o czym, ale to ogolnie rzecz
biorac dla zwyklego ucznia temat - zabojca... Dlaczego wiedza
maturalna nie moze byc oparta na wiedzy ksiazkowej, ktora nam w lby
pakuja? Nowa matura to ma byc? To znaczy na tym polega, ze uczniowie
moga uzywac podreczniki, ktore przygotowuje MEN jako podstawki pod
kawe, bo potem i tak sie nie przydadza?

 2. Historia powojennej Europy XX wiek - jako czarno-bialy film w
starym stylu czy cos takiego... Bez komentarza. Pomijajac glupie
formulowanie pytania, to dobija mnie dobor tematu, ktory nakazuje
opisanie CALEJ historii Europy, o ktorej innni ksiazki mogliby
pisac... Mimo to i tak to jest temat znosny, bo zaciskajac zeby mozna

nie bedzie drobiazgowy... To tez dobre, jak sie pewnych szczegolow nie
pamieta :))))))

 3. proponowane tu przez kogos pytaniai o Katyniu - - ojej... zaraz

z faktow to wie mniej wiecej tyle,

  ze jencow polskich w 10.44 okolo 230 tys., przekazani NKWD,
Kozielsk, Starobielsk Ostaszkow, potem Charkow Miednoje Katyn.
Oficerowie. Pare tysiecy. Las. Strzal w tyl glowy. 13 kwiecien 43
odkrywaja, polsko-hitlerowskie nieszczesliwe zlozenie papierow do MCK
w tym samym czasie, stosunek aliantow zach. powod zerwania kontaktow
dyplomatycznych 25.4

 Przepraszam, ale IMHO rowniez - bez lektur specjalistycznych, to
nawet jakby ktos sie bardzo staral i poszerzal nadmiernie temat (o
polityke wladz wschodnich, o wrzesien 39, o sierpien 39), to i tak nie

prace maturalna - to jest 4 albo wiecej stron, sensowne wnioski,
stosunek wstepu do tresci do zakonczenia jak 1 do 4 do 1  i tak dalej
to musialby chyba pracowac w komisji do badania zbrodni, a nie
siedziec w szkole 4 lata... :(((

 4. Na koniec, chcialbym jeszcze zbesztac tematy obejmujace kulture i
gospodarke, ktore rowniez sa nie fair. Kwestia kultury - mozna pisac w
oparciu o polski, ale to ryzykowne w Polskim nie ma zazwyczaj
architektury i wynalazkow. Co zas do gospodarki - to rowniez tragedia!
Gospodarka Galicji w II polowie XIX wieku... Toz to czysta zlosliwosc
:((( Nie wiem jak mozna bylo cos takiego wymyslec :((((   I nie wiem,
czy istnieje taki, ktory potrafilby odpakowac 4-6 stron na taki temat,

 5. Pozdrawiam serdecznie i zycze Wam i sobie, ze nie trafi sie nam
ANI  Polityka monetarna Piastow, ani Transport kolowy w XVI wieku, ani
Katyn czy historia obrony Poczty Gdanskiej


Ten pierwszy temat to taki banal, ze jakbym go dostal to bym chyba kopnal
nauczyciela ze szczescia:-)))))



 Wiecie co, ta matura naprawde jest trudna... Raczej przyprawia mnie o
spore nerwy... Bo o ile ogolnie rzecz biorac przyswoilem sobie
informacje historyczne, to niektore tematy przyprawiaja mnie o bol
glowy...

 1. probna 2000 mazowieckie - Baltyk w polityce Jagiellonow i Wazow -
przepraszam, ale kto takie pytania wymysla? Przeciez to jest jawny
SADYZM. Ja sobie nie wyobrazam, skad niby uczen, ktory nie czytal
specjalistycznej literatury - to znaczy poswieconej Baltykowi

o wojnach z Krzyzakami o przywrocenie dostepu do Baltyku, o wplyw na
gospodarke, o Szwedach i nie wiem jeszcze o czym, ale to ogolnie rzecz
biorac dla zwyklego ucznia temat - zabojca... Dlaczego wiedza
maturalna nie moze byc oparta na wiedzy ksiazkowej, ktora nam w lby
pakuja? Nowa matura to ma byc? To znaczy na tym polega, ze uczniowie
moga uzywac podreczniki, ktore przygotowuje MEN jako podstawki pod
kawe, bo potem i tak sie nie przydadza?

 2. Historia powojennej Europy XX wiek - jako czarno-bialy film w
starym stylu czy cos takiego... Bez komentarza. Pomijajac glupie
formulowanie pytania, to dobija mnie dobor tematu, ktory nakazuje
opisanie CALEJ historii Europy, o ktorej innni ksiazki mogliby
pisac... Mimo to i tak to jest temat znosny, bo zaciskajac zeby mozna

nie bedzie drobiazgowy... To tez dobre, jak sie pewnych szczegolow nie
pamieta :))))))

 3. proponowane tu przez kogos pytaniai o Katyniu - - ojej... zaraz

z faktow to wie mniej wiecej tyle,

  ze jencow polskich w 10.44 okolo 230 tys., przekazani NKWD,
Kozielsk, Starobielsk Ostaszkow, potem Charkow Miednoje Katyn.
Oficerowie. Pare tysiecy. Las. Strzal w tyl glowy. 13 kwiecien 43
odkrywaja, polsko-hitlerowskie nieszczesliwe zlozenie papierow do MCK
w tym samym czasie, stosunek aliantow zach. powod zerwania kontaktow
dyplomatycznych 25.4

 Przepraszam, ale IMHO rowniez - bez lektur specjalistycznych, to
nawet jakby ktos sie bardzo staral i poszerzal nadmiernie temat (o
polityke wladz wschodnich, o wrzesien 39, o sierpien 39), to i tak nie

prace maturalna - to jest 4 albo wiecej stron, sensowne wnioski,
stosunek wstepu do tresci do zakonczenia jak 1 do 4 do 1  i tak dalej
to musialby chyba pracowac w komisji do badania zbrodni, a nie
siedziec w szkole 4 lata... :(((

 4. Na koniec, chcialbym jeszcze zbesztac tematy obejmujace kulture i
gospodarke, ktore rowniez sa nie fair. Kwestia kultury - mozna pisac w
oparciu o polski, ale to ryzykowne w Polskim nie ma zazwyczaj
architektury i wynalazkow. Co zas do gospodarki - to rowniez tragedia!
Gospodarka Galicji w II polowie XIX wieku... Toz to czysta zlosliwosc
:((( Nie wiem jak mozna bylo cos takiego wymyslec :((((   I nie wiem,
czy istnieje taki, ktory potrafilby odpakowac 4-6 stron na taki temat,

 5. Pozdrawiam serdecznie i zycze Wam i sobie, ze nie trafi sie nam
ANI  Polityka monetarna Piastow, ani Transport kolowy w XVI wieku, ani
Katyn czy historia obrony Poczty Gdanskiej

--

 Testowa Enklawa Milosci http://lovepl.prv.pl
 Czaderstwo http://www.gole.w.pl/event.htm
 Wymiana MP3
 http://thor.prohosting.com/~radecki/discus/messages/14/14.html



Wittam
Jestem tutaj nowy bo dopiero od niedawna mam internet.
Wiec jeszcze raz wittam wszystkich
Ale ni o tym chcialem pisac:)
Sam mialem mature w tamtym roku i pisalem ja wlasnie historii i uwazam ze
matura w ogole nie jest trudna
Zobaczycie wszyscy maturzysci ze nie bylo sie tyle przejmowac i uczyc:))))

Sorry ale nie za bardzo sie zgadzam z toba w co najmniej kilku kwestiach :

 Wiecie co, ta matura naprawde jest trudna... Raczej przyprawia mnie o
spore nerwy... Bo o ile ogolnie rzecz biorac przyswoilem sobie
informacje historyczne, to niektore tematy przyprawiaja mnie o bol
glowy...

 1. probna 2000 mazowieckie - Baltyk w polityce Jagiellonow i Wazow -
przepraszam, ale kto takie pytania wymysla? Przeciez to jest jawny
SADYZM. Ja sobie nie wyobrazam, skad niby uczen, ktory nie czytal
specjalistycznej literatury - to znaczy poswieconej Baltykowi

o wojnach z Krzyzakami o przywrocenie dostepu do Baltyku, o wplyw na
gospodarke, o Szwedach i nie wiem jeszcze o czym,


Taki temat to moim zdaniem marzenie przynajmniej 70% uczniow

zastanowienia
(nawet bym chyba planu ani brudnopisu nie robil:)

sobie:)))

 2. Historia powojennej Europy XX wiek - jako czarno-bialy film w
starym stylu czy cos takiego... Bez komentarza. Pomijajac glupie
formulowanie pytania, to dobija mnie dobor tematu, ktory nakazuje
opisanie CALEJ historii Europy, o ktorej innni ksiazki mogliby
pisac...


    Mysle ze calej historii tutaj opisywac nie musisz(chyba ze chcesz:)))
a poza tym znowu temat marzenie ---mozna pisac o czym sie chce i nie pisac
tego czego sie nie wie
A w koncu chyba troche o Europie pojecie masz:)

 3. proponowane tu przez kogos pytaniai o Katyniu - - ojej... zaraz

z faktow to wie mniej wiecej tyle,


        Tutaj sie nawet zgadzam i mnie by tez taki temat nie zachwycil:)))

 4. Na koniec, chcialbym jeszcze zbesztac tematy obejmujace kulture i
gospodarke, ktore rowniez sa nie fair. Kwestia kultury - mozna pisac w
oparciu o polski, ale to ryzykowne w Polskim nie ma zazwyczaj
architektury i wynalazkow. Co zas do gospodarki - to rowniez tragedia!
Gospodarka Galicji w II polowie XIX wieku... Toz to czysta zlosliwosc
:((( Nie wiem jak mozna bylo cos takiego wymyslec :((((   I nie wiem,
czy istnieje taki, ktory potrafilby odpakowac 4-6 stron na taki temat,



stron
(roznego rodzaju porownania z innymi dzielnicami itp --a poza tym to o tym
jest dosyc duzo w podstawowej ksiazce do historii wiec nie narzekaj:)

 5. Pozdrawiam serdecznie i zycze Wam i sobie, ze nie trafi sie nam
ANI  Polityka monetarna Piastow, ani Transport kolowy w XVI wieku, ani
Katyn czy historia obrony Poczty Gdanskiej


Ja tez pozdrawiam wszystkich i zycze zeby tematy nie byly moze proste ale

PS ja mialem na maturze temat "Historia Kosciola w zyciu spoleczenstw w
sredniowieczu"----lanie wody i antyklerykalizm w moim wykonaniu :)))) 7
stron A4 w kratke linijka pod linijka

To tyle

TomaSH "IceManFG" Kedra   Katowice


Rzeczywiscie, bol glowy straszny po przeczytaniu polskich grup
internetowych. Stad moze i na rozum rzuca.

Ale powaznie - przewrociles sie Swiatowidzie na zadeptanej drodze. Bitwa
polsko-zydowska, lewicowo-prawicowa, profesjonalno-amatorska nie rozgrywa
sie z powodu checi do walki paru osilkow, ale dlatego, ze ktos kosc w srodek
sfory wrzuca. Jakby na to nie patrzec - oskarzani Zydzi o niszczenie kraju -
dzisiaj w wiekszosci wiernie w srodowiskach centrowych znalezli swoje
miejsce. Proba pokazania Zydom polskim miejsca na lewej stronie politycznej
jest jednoczesnie proba zwiekszenia zagrozenia dla strony prawej.

Przypomnij mi Swiatowidzie, ktory to socjolog amerykanski pisal, ze duza
liczebnosc klasy sredniej jest najlepsza polityczna obrona przed lewicowa
rewolucja? A wiec nawet jezeli przyjac, ze Zydzi polscy graja pilka z innego
boiska - to jeszcze jednym "polish joke" byloby wywalic ich na lewo. A mozna
przeciez historie interpretowac inaczej - po raz pierwszy w historii Polski
najlepsze glowy zydowskie zdecydowanie poparly polska racje stanu! I jak sie
cieplo na sercu robi! Jak to zawsze, gdy pierwszy raz...

Rzymska zasada "Dziel i rzadz" jest aktualna. Najpierw nalezy Polakow
poklocic z Zydami. Potem - a moze jednoczesnie - obnizyc range Koscila,
ktory jako instytucja publiczna zdal egzamin z historycznej wiernosci
sprawie polskiej. Potem ... - czy naprawde potrzebujesz Swiatowidzie wykladu
z biezacego zycia politycznego Polski?

Doswiadczenie uczy, ze glupota czlowieka nie ma granic. Na przyklad - gdyby
kazanie o Zydach w rzadzie wyglosil pleban z Koziej Wolki - mozna by to jemu
wybaczyc. Czlowiek niezorientowany politycznie.

Nawet gdyby pralat z Gdanska mial racje - to jako czlowiek zorientowany, jak
robi sie polityke - powinien dzialac inaczej. Ale nie zadzialal. Zlapal kosc
podrzucana przez innych.

Nie jest mi smutno, ze nikt nie zareagowal. A Ty - Swiatowidzie - to co?
Masz Swiatowidzie kompleks nizszosci?

Prawdziwie uradowany

Cecylian

PS. Zdanie "A Ty - Swiatowidzie - to co?" nie oznacza, ze wchodze na Ty bez
pozwolenia. Wot, figura retoryczna. Pragne sie zastrzec, ze pare kropel
wodki na ziemie wedle zwyczaju bostwom praslowianskim zawsze odlewam. Stad i
do zbratania moze dojsc.



   Troche wolnego czasu - wiec i na scp zajrzec mozna.

   Drogi Cecylianie,

   Za duzo masz wolnego czasu, a z rozumem to tak jakby kiepsko jezeli
sobie wyobrazasz ze Twoja proba racjonalizacji wymiany pogladow w temacie
wojen polsko-zydowskich wniesie swiezy powiew zrozumienia. "Nie o to chodzi
by zlapac kroliczka, ale by gonic go" wiec bitwa bedzie trwala dalej, albo
z
innej beczki jak pies ujada zza plota i otworzyc mu furtke to na wszelki
wypadek udawal bedzie ze plot istnieje w dalszym ciagu nie przerywajac
sobie
szczekania po swojej stronie linii Imaginota. Tak wiec drogi Cecylianie
patrzac na Twoj samotny posting wyobrazam sobie ze jest Ci smutno, ze nikt
nan nie zareagowal ale zeby podjac ten watek ksiazke moze by tu nalezalo
jakas przeczytac bo przyspieszone kursy dla harcownikow to chyba jednak za
malo stad i cisza...

   Troche uwag na boku toczacych sie dyskusji.

   Tutaj wykazujesz refleks bo stanac na drodze toczacej sie dyskusji mimo
iz jej intelektualny ciezar moze nie za wielki to impet nawet duzego chlopa
moglby  powalic (zakladam ze jestes chlopem mimo ze imie masz takie jakies
cecylianskie) :)

   Svantevit





:: A dlaczego Jagiello nie poszedl natychmiast na Malbork?
:
:  Z tego co mi wiadomo Jagiello czekal pod Malborkiem na ciezkie harmaty
ktore
:szly bodajrze z Zamoscia, ale w miedzyczasie nadeszla zima i sprawa sie
rypla,
:aczkolwiek pewien nie jestem.
W 1410? Armaty?


Z tego co mi wiadomo pierwsze udokumentowane uzycie armat na ziemiach
Polskich w celach oblezniczych siega wojen podczas rozbicia dzielnicowego. -
Tej nowinki technicznej uzyla zdaje sie armia Wladyslawa zwanego pozniej
Wygnancem - zrodlo: (chyba - bo czytalem dosc dawno ! ) "Poczet  Krolow i
Ksiazat Polskich" .

Co do samego oblezenia Malborka wcale nie trzeba go bylo szturmowac - mozna
go bylo wziasc glodem - sam owczesny samozwanczy namiestnik Wlk.Mistrza
Henryk von Plauen przyznal (juz po pokoju Torunskim) ze Malbork do obrony byl
calkowicie nieprzygotowany i w dniu odstapienia sil Polsko-Litewskich od
oblezenia zapasy byly nadzwyczaj skromne ( na kilka dni ) ( zrodlo "Wielka
Wojna z Zakonem Krzyzackim 1409-1411"  ). Wsrod apologetow Jagielly dominuja
inne poglady o rzeczywistych powodach przerwania oblezenia. Wsrod przyczyn
wymienia sie glownie :
   - Brak machin oblezniczych w armii polskiej.
   - Nadejscie posilkow Krzyzackich z Inflant.
   - Nowe zaciagi prowadzone przez Zakon w Rzeszy.
   - Komplikacje natury politycznej - dosyc jednoglosne opinie Niemiec,
Francji i Anglii niekorzystne Polsce.
   - Wypad wojsk Zygmunta Luksemburskiego na teren Malopolski - i grozba
wojny na dwa fronty.

(  M.Biskup i G.Labuda w "Dzieje Zakonu Krzyzackiego w Prusach")

Osobiscie jednak uwazam ze wszystkie te argumenty sa mocno nieprzekonywujace.

mozna go bylo wziasc glodem.. Sily przeznaczone do tego zadania moglyby byc
niewielkie ze wzgledu na szczuplosc zalogi Krzyzackiej oraz ogolny chaos
panujacy w Panstwie Zakonnym ( wiekszosc wladzy polegla pod Grunwaldem ) co
oznaczalo takze niemoznosc poodjecia jakis zorganizowanych krokow w celu
dostarczenia zaopatrzenia lub odsieczydla oblezonych. Nie istniala wiec
potrzeba trzymania pod murami calej wielkiej armii Polsko-Rusko-Litewskiej.
Co do wojsk inflanckich to argumentacja zwolennikow Jagielly jest po prostu
wewnetrznie sprzeczna
G.Labuda pisze "Wobec grozby ataku wojsk inflackich wielka armia polska
odeszla 19 wrzesnia spod Malborka i zostala rozpuszczona. ...". Przeciez to
niepowazne ! Kto "wobec grozby ataku" rozpuszcza armie!!
Wiec albo ta grozba byla mocno iluzoryczna albo "posilki  inflackie" niezbyt
liczne...
Po drugie owczesna opinia miedzynarodowa w ogole nie nalezalo sie przejmowac
- nie sadze aby ktos na serio usilowal zadrzec z panstwem ktore wlasnie
powalilo na kolana jedna z wiekszych poteg ekonomicznych i militarnych
sredniowiecznego swiata. Poza tym dziwi mnie ta rzekoma jednomyslnosc Anglii
i Francji - przeciez trwala jeszcze Wojna Stuletnia ...
Po trzecie co do najazdu Luksemburczyka to nastapil on sporo pozniej (polowa
pazdziernika) po odstapieniu od zamiaru oblegania  Malborka - wiec nie mogly
miec wplywu na wydarzenia wczesniejsze - raczej watpie czy w wypadku
zniszczenia Zakonu na ziemiach pruskich  krol wegierski wazylby sie  na taka
decyzje wiedzac ze ma przeciw sobie poteznego przeciwnika ktory ma juz
"bezpieczne plecy " na polnocy a wiec calkiem rozwiazane rece aby zajac sie
nowym agresorem.
Po czwarte - co do nowych zaciagow w Rzeszy to byly one raczej miernej
jakosci skoro przybywszy w pazdzierniku na teren Pomorza Gdanskiego 10
pazdziernika rozgromione przez liczaca zaledwie mniej 2000 jezdnych armie
polska  (  mimo iz armia zakonna posiadala dwukrotna przewage liczebna ) pod
Koronowem.

Osobiscie uwazam ze odstapienie przez Polakow od zamiaru calkowitego
zniszczenia Zakonu ( mimo ze jak widac cel ten byl naprawde w zasiegu reki )
bylo wielkim bledem i zemscilo sie to potem w przyszlosci..

Pozdrowienia
Tomek

http://www.kki.net.pl/tpiotrow



drogi Wichuro,jakby był wolny rynek to niemcy by nakryli cala europe ,są potęga(gospodarcza) i tego w jakikolwiek sposób nie da sie ukryć.My stawiamy więcej domow kultury po wschodniej stronie , niż niemcy po wschodniej stronie odry -także jest ok .
O, tak! Niemcy od zawsze całkiem sprawnie nakręcają pod wieloma względami nie tylko całą Europę, ale i cały świat! Wyobraźmy sobie gdzie teraz byśmy byli gdyby nie postęp technologiczny do którego przyczynili się Niemcy - mam tutaj na myśli wszystkie lata ostatnich wielkich wojen. Przecież podczas lat Pierwszej i Drugiej Wojny Światowej dokonał się tak niebywały postęp, że ciężko jest to wręcz opisać - to jest cała masa nowych wynalazków, technologii et cetera, et cetera. Może drogi Kronosiepolny napisałbyś w jaki to sposób Niemcy mieliby nakręcić gospodarkę całej europy? Znając Niemców to pewnie i nakręciliby gospodarkę, ale wyłącznie swoją! Przechodząc do domów kultury to nie mają one najmniejszego znaczenia w odniesieniu do tej sprawy, a nawet Niemcy nie są pewnie zainteresowani ich budową, bowiem gdyby byli to co mają za problem je zbudować? Cóż nasze stosunki z Niemcami nie są najlepsze, ale to jest tylko i wyłącznie wina strony niemieckiej - to oni nam puszczają rurę po dnie Bałtyku, to oni dają ciche przyzwolenie na działalność pani Eriki etc. etc. Warto by jeszcze wspomnieć jak to surowo niemieckie sądy karały co mniej znanych nazistowskich zbrodniarzy:
5. Przyjęcie z dobrą wiarą zapewnienia, że niemieckie sądy wojskowe gotowe były osądzić i ukarać żołnierzy Wehrmachtu za zbrodnie wojenne popełnione na Polakach, pozostaje w sprzeczności z prawdą historyczną. 28 i 29 IX 1 939 r. przed niemieckim wojennym sądem polowym "grupy Eberhardta" odbył się proces 38 bohaterskich obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku, którzy zostali skazani na karę śmierci (wyrok wykonano 5 X 1939 r.) jako przestępczy partyzanci strzelający do żołnierzy Wehrmachtu. Zarówno żądający kary śmierci prokurator, jak i trzyosobowy skład sędziowski mieli świadomość, że bronili oni budynku poczty przed napaścią ze strony sił gdańskiej policji i SS. Dlatego skazanie ich na podstawie rozporządzenia o specjalnym wojennym prawie karnym z 1 7 VIII 1938 r., które przewidywało kary za atakowanie Wehrmachtu, było oczywistym bezprawiem, także z tego względu, że rozporządzenie to nie miało mocy obowiązującej w Gdańsku w chwili orzekania (według niemieckiego stanu prawnego rozporządzenie to na terenach anektowanych do III Rzeszy zyskało moc obowiązującą 14 XI 1939 r.). Obrońcom poczty przysługiwał zaś status kombatantów, gdyż nawet według stanowiącego podstawę skazania rozporządzenia o specjalnym wojennym prawie karnym spełniali oni wszystkie warunki konieczne do uznania ich za stronę walczącą (pozostawali pod jednolitym dowództwem, nosili uniformy pocztowców, prowadzili walkę otwarcie, przestrzegali praw i zwyczajów wojny). Obrońcom poczty przysługiwało także prawo do obrony koniecznej przed bezprawną napaścią, które wyłączało bezprawność strzelania do napastników. Pomimo oczywistości tego sądowego morderstwa toczące się w Republice Federalnej Niemiec po wojnie postępowanie przeciwko prokuratorowi dr. Giesecke było dziewięciokrotnie umarzane, aż do śmierci podejrzanego, a przewodniczący składu orzekającego dr Bodę stawał wyłącznie jako świadek.

Reprezentacja Polskich koszykarzy pokonała w rozegranym we Włocławku meczu grupy A eliminacji przyszłorocznych mistrzostw Europy Bułgarię 75:68 (15:12, 26:14, 19:20, 15:22). Polska rozpoczęła w składzie: Łukasz Koszarek, Krzysztof Roszyk, Andrzej Pluta, Filip Dylewicz i Adam Wójcik. Po pierwszych, nieco chaotycznych minutach w wykonaniu koszykarzy obydwu drużyn, polscy zawodnicy jako pierwsi uspokoili grę. Mimo kilku z rzędu nieudanych akcji pod koszem najbardziej doświadczonego Adama Wójcika Polska uzyskała przewagę. Rzuty za trzy punkty Andrzeja Pluty i Roberta Skibniewskiego, który zastąpił Łukasza Koszarka, Polska uzyskała prowadzenie 12:7 (8 min.). Druga i trzecia kwarta należały bezspornie do podopiecznych trenera Andreja Urlepa. Polacy grali agresywnie w defensywie, a najlepszego strzelca Bułgarii Toedora Stojkowa pilnował skutecznie Krzysztof Roszyk. Pod koszem lepiej od Wójcika spisywał się Kordian Korytek, który wygrywał pojedynki z wysokimi Tenczo Banewem i Bojko Mladenowem. Po 20 minutach Polacy wygrywali 41:26, a w trzeciej kwarcie osiągnęli najwyższe prowadzenie w spotkaniu - różnicą 20 punktów (51:31 w 25 minucie). W czwartej kwarcie Bułgarzy wzmocnili obronę, stosując na zmianę defensywę strefową i obronę "każdy swego", a zbyt pewni sukcesu Polacy stracili koncentrację. Efektem tego było szybkie odrabianie strat przez rywali. W 35. min Polacy prowadzili jeszcze wysoko 67:49, ale przez kolejne trzy minuty zdobyli zaledwie dwa punkty, zaś koszykarze z Bułgarii aż 12. Czas wzięty przez trenera Urlepa niewiele pomógł polskim zawodnikom. Kluczowe dla zwycięstwa punkty zdobył jednak na 100 sekund przed końcem niezawodny w tym meczu Pluta trafiając po raz kolejny zza linii 6,25 m. Polska prowadziła po jego rzucie 72:61 i nie dała już sobie odebrać przewagi. Szkoda tylko, że polscy zawodnicy nie potrafili utrzymać wysokiej przewagi z III, najlepszej w ich wykonaniu. Dla podopiecznych Andrieja Urlepa była to druga wygrana w eliminacjach. Cztery dni temu Polacy pokonali na wyjeździe Szwedów 81:75. W drugim niedzielnym meczu grupy A koszykarze Ukrainy pokonali Szwecję 66:61. Mecz w Kijowie był niezwykle zacięty, a Szwedzi prowadzili nawet nieoczekiwanie przez dużą część spotkania. Ukraina jest kolejnym rywalem Polski w grupie. Spotkanie rozegrane zostanie 6 września w Starogardzie Gdańskim. Wyniki meczów w grupie A: Polska - Bułgaria 75:68 (15:12, 26:14, 19:20, 15:22) Polska: Andrzej Pluta 21, Adam Wójcik 10, Michał Chyliński 7, Robert Skibniewski 6, Jeff Nordgaard 6, Krzysztof Roszyk 6, Kordian Korytek 6, Łukasz Koszarek 5, Szymon Szewczyk 3, Radosław Hyży 3, Filip Dylewicz 2, Michał Ignerski 0 Bułgaria: Todor Stojkow 25, Filip Widenow 16, Georgi Dawidow 6, Kalojan Iwanow 5, Stefan Georgiew 5, Jordan Bozow 4, Tenczo Panew 3, Bojko Mladenow 2, Hrisimir Dymitrow 2, Julian Radionow 0, Stanisław Sławejkow 0 Ukraina - Szwecja 66:61 (13:11, 24:22, 10:12, 19:16) Wyniki meczów 2. kolejki eliminacji ME: grupa A: Ukraina - Szwecja 66:61 Polska - Bułgaria 75:68 pktMZPkosze 1.Polska4220156:143 2.Ukraina3211143:141 3.Bułgaria3211148:152 4.Szwecja2202136:147 mecze 3. kolejki: Polska - Ukraina (06.9) Bułgaria - Szwecja (05.9) źródło www.onet.pl

Na szczęście Adam M. już pouczył jak to interpretować
http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3551753.html
Guenter Grass, wielki pisarz niemiecki, laureat literackiej Nagrody Nobla, zdecydował się ujawnić, że jako 15-latek zgłosił się na ochotnika do armii hitlerowskiej i przez pewien czas służył w jednostkach Waffen SS. Napisał o tym książkę, gdyż - jak to wyjaśnił w wywiadzie - to „był mój wewnętrzny przymus”, tamtą „winę odczuwałem jako hańbę”
Taka postawa pisarza zasługuje na podziw i szacunek. Gdy pisarz, znany z uczciwości i odwagi, przez nikogo nieprzymuszany publicznie wyznaje swój błąd sprzed 62 lat, można tylko pochylić czoło, bowiem jest to przypadek całkowicie unikalny. Gdy jednak odzywa się natychmiast sfora naganiaczy, która wykorzystuje ten akt pisarza do rozpętania przeciw niemu nienawistnej nagonki - można tylko ubolewać nad małością ludzkiej kondycji.(..)
O czym bowiem mowa? Chodzi o czyn - niewątpliwie naganny i pożałowania godny - popełniony przez nastolatka przed 60 laty. Ten czyn Grass dogłębnie przemyślał i wielokrotnie przekreślił całym swoim życiem; wszystkimi swoimi książkami. W tych książkach pisarz stworzył wspaniały pomnik Gdańska; także w niezapomnianym „Blaszanym bębenku” oddał hołd bohaterskim polskim obrońcom Poczty Gdańskiej.(..)
Czyż nam, Polakom, tak trudno zrozumieć ówczesny dramat młodych Niemców ogłupionych totalitarną indoktrynacją propagandy nazistowskiej i Hitlerjugend, wciśniętych w koszmar wojny, strach przed bombami, w jeszcze większy strach przed bolszewizmem, który nadchodził ze wschodu? Czyż trudno zrozumieć, że wielu młodych Niemców pogubiło się wtedy i pobłądziło?

Taka przecież jest prawda o ówczesnym dramacie generacji młodych Niemców. Nie tylko Guenter Grass pobłądził. Inny Niemiec, rówieśnik Grassa, także spędził pod koniec wojny kilka miesięcy w mundurze armii hitlerowskiej. Ów Niemiec wspominał po latach, że choć pochodził z rodziny antynazistowskiej, to w 1940 r., podczas wielkich triumfów armii niemieckiej, odczuwał „pewien rodzaj patriotycznej satysfakcji”. Czy również na miejscu tego Niemca chciałby Lech Wałęsa z czegoś tam zrezygnować?

Na wszelki wypadek podaję dane personalne: ów Niemiec nazywał się Joseph Ratzinger, ostatnio bardziej znany jako papież Benedykt XVI.

PS Nie sporządziłem tych uwag, by zapewniać Guentera Grassa, że ma w Polsce wielu przyjaciół, którzy szanują go i podziwiają. Także nie po to, by go bronić - ten wielki pisarz i wspaniały człowiek nie potrzebuje mojej obrony. Napisałem to po to, by bronić Lecha Wałęsy. Przed nim samym.

:D:D
przypomniały mi się monologi Bałtroczyka o jego deliryzującym synku

Niestety. Dotarłam do opisów jak traktowano bohaterów Bitwy o Anglie pod koniec i po zakończeniu II wojny.

http://www.angelfire.com/ok2/polisharmy/

Dużo z tych wypadków została opisana równiez w Sprawie Honoru.

Fazy podejścia do Polaków w Wielkiej Brytanii w skrócie:
-To przez Polskę wybuchła wojna. Nie będziemy umierać za Gdańsk.
-Wypowiedzenie wojny Niemcom. Zrzucanie ulotek. Nakaz dowództwa naczelnego aby przypadkiem nie powodować strat na terenie Niemiec bo to przezciez niszczenie własności prywatnej (!!!)
-Bitwa o Anglię. I faza. Polscy żółnierze to dyletanci; nie umieją latać, powinni się uczyć latać a przede wszystkim uczyc mówic po angielsku. No i Anglicy ucza latac Polskich pilotów. A bitwa trwa i alianci dostają solidne baty.
-BoA. FazaII. Alianci zaczynają przegrywać wojnę powietrzną z Niemcami. Nie ma praktycznie personelu latajacego. Kieruje się tu rekrutów z wylatanymi kilkoma godzinami w powietrzu. Po kolejnych ćwiczeniach kiedy to Brytyjczycy uczyli polskich żołnierzy latać, jeden z pilotów nie wytrzymał i nie posłuchał komendy powrotu do bazy (zobaczyl niemiecki samolot i go zestrzelił). W bazie bura za nieposłuszeństwo i gratulacje wraz z nominacja do walki. Brytyjczycy łaskawie dopuszczaja Polaków do walki.
-BoA. Faza III. Polacy walczą - koszą Niemców - polskie jednostki uważane sa za najefektywniejsze w całym RAF. Gratulacje Churhilla i osobista wizyta króla Anglii. Brytyjki szaleją z zachwytu. W Brytanii panuje Polakomania. Żółnierze innych nacji udaja Polaków aby poderwać kobiety. Oficjalnie przyznano że bez udziału Polaków los bitwy mógłby zakńczyć się niepomyślnie dla aliantów.
-Po BoA. Odkryty zostaje mord w Katyniu. Polski rząd na uchodźstwie próbuje naświetlić społeczeństwu zachodniemu mordercę. Stalin powoduje że polskie gazety wydawane na zachodzie są zamykane. Polacy zostają ptrzedstawiani przez prasę zachodnią jako pieniacze, oszuści, niewdzięcznicy. W naświetlaniu pomaga CHurchill. Trzeba przyznać że przez caly czas Churchill który dbał, co zrozumiałe, tylko o interesy Brytyjskie miał problemy z rządem ktory zarzucał mu wielką niewdzięczność wobec Polaków.
- po fali oszczerczych artykułów Brytyjczycy zaczynają piętnować Polaków i polskich pilotów: pojawiaja się napisy: Polacy do domu, itp. Jednostki Polskie obete uprzednio patronatem bogatych dam brytyjskich bez wyjaśnienia zostają porzucone na rzecz Amerykańskich i innych.
- koniec wojny. Wiemy tu o sytuacji z niedawno odtajnionych archiwów brytyjskich. Debata w rządzie co robić z polskimi żołnierzami. Wysyłac do kraju gdzie czeka na nich Stalin i ich z pewnoscią skrycie zabije czy pozwolić zostac w W. Brytanii. Jeden z członków rzadu określa Polaków jako: faszystów , którzy i tak w większości nie walczyli z Niemcami. Churchill staje w obronie Polaków.
Parada zwycięstwa. Zostaja na nia zaproszeni przedstawiciele egzotycznych krajów. Al enie Polacy. Stalin zabronił.
-smutny koniec: Polacy do domu. Większosć, nawet bohaterowie Bitwy o Anglię dostaje 3 dni na spakowanie, pożegnanie ze znajomymi i wyjazd z Wielkiej Brytanii.

Oto jak powinien dbać każdy naród o siebie. TYLKO o SIEBIE. UCZMY SIĘ!!!!

ps. po zajęciu w 1936 roku przez Niemcy strefy demilitarnej w Nadrenii Miniester Beck poinformował rząd Francuski i Brytyjski , iż Polska bezzwłocznie wypełni postanowienia traktatu z 1927 roku i pomimo dużej siły wroga - Polska jest gotowa bezzwłocznie uderzyć na Niemcy. Oczywiście alianci czekali aż Hitler weźmie więcej....

A tu jest cała historia 7 Łużyckiej Dywizji Desantowej:

Rozkazem ministra obrony narodowej nr 051/MON z 8 X 1963 r. powołana została 7 Łużycka Dywizja Desantowa – poprzedniczka 7 Brygady Obrony Wybrzeża. Była pierwszym tego typu związkiem taktycznym w dziejach Wojska Polskiego.

Bazę wyjściową do sformowania dywizji stanowiły: 23 Kaszubska Dywizja Piechoty stacjonująca w Gdańsku i Lęborku (w lipcu 1963 r. przemianowana na Dywizję Desantową), 3 pułk piechoty morskiej z Dziwnowa podległy Marynarce Wojennej oraz 34 pułk piechoty 8 DP stacjonujący w Słupsku. Jednostki te przeszły do 7 ŁDD wraz ze sztandarami i sprzętem bojowym. Dywizję sformowano wg następującej organizacji:
- dowództwo i sztab dywizji w Gdańsku – ze sztabu 23 DD.
Pułki:
- 4 Pomorski Pułk Desantowy w Lęborku z 79 pp 23 DD;
- 34 Budziszyński Pułk Desantowy w Słupsku z 34 pp 8 DP;
- 35 Gdański Pułk Desantowy z 76 pp 23 DD i 3 ppm MW.
Bataliony:
- 11 batalion czołgów średnich w Słupsku z bczś 23 DD;
- 41 dywizjon rakiet taktycznych w Gdańsku z 41 pah 23 DD;
- 20 dywizjon artylerii rakietowej BM-21 z 41 pah 23 DD;
- 58 batalion saperów w Lęborku z bsap 23 DD (w latach 70. numerację batalionu zmieniono ma 18 bsap);
- 7 batalion remontowy w Słupsku z brem 23 DD.
Samodzielne kompanie (baterie):
- kompania ochrony i regulacji ruchu w Gdańsku z kompanii dowodzenia 23 DD;
- 52 kompania rozpoznawcza w Leborku z kr 23 DD;
- 23 kompania Łączności w Gdańsku z kłącz 23 DD;
- 29 bateria artylerii przeciwlotniczej w Gdańsku z daplot 23 DD;
- 7 kompania zaopatrzenia w Gdańsku z kzaop 23 DD;
- dywizyjny punkt zaopatrzenia w Gdańsku oraz piekarnia polowa, łaźnia, pralnia, poczta itp.;
- eskadra śmigłowców łącznikowych.

Pierwszym dowódcą dywizji został wykładowca ASG płk dypl. Henryk Rzepkowski. Kolejnymi dowódcami byli: płk dypl. Stanisław Kruczek, płk dypl. Tadeusz Urbańczyk. Gen. bryg. Leszek Kozłowski, gen. bryg. Henryk Szafrański, płk dypl. Ryszard Lackner, płk dypl. Zbigniew Głowienka, płk dypl. Andrzej Wołowiecki.

Okres organizacji dywizji cechował brak jakichkolwiek doświadczeń. Rosjanie kierując się wymogami ochrony tajemnicy nie przekazali swoich doświadczeń. W tej sytuacji najbardziej pomocna okazała się ASG, z której uzyskano materiały o działalności jednostek desantowych armii amerykańskiej i brytyjskiej.

Po raz pierwszy żołnierze dywizji w niebieskich beretach i z kotwicą na lewym rękawie wystąpili podczas przysięgi 15 grudnia 1963 r.

Rok później rozpoczęło się wyposażanie jednostek dywizji w pływające transportery Topas produkcji czechosłowackiej. Zastąpiły one samochody Zis-151. Ich główna zaletą była duża dzielność morska, wadą – brak uzbrojenia. Wieżyczki z karabinami KPWT i PKT zamontowano na nich dopiero w 1971 r. Doskonale współdziałały z czołgami PT-76, zarówno na lądzie, jak i w wodzie.

Dywizja szkoliła się na poligonach Okonek, Drawsko Pomorskie i Orzysz, a w zakresie działań desantowych na plażach Ustki, Ognicy i Jelitkowa.

2 sierpnia 1986 r. 7 Łużycka Dywizja Desantowa została przemianowana na 7 Łużycką Brygadę Obrony Wybrzeża. Zmieniono jej przeznaczenie, a w szkoleniu główny nacisk położono na przygotowanie do prowadzenia obrony wybrzeża na własnym terytorium. Niebawem poddano brygadę restrukturyzacji, w wyniku której zmniejszono skład stanów osobowych, rozwiązano 11 bcz i 41 da, pododdziały sztabowe (kr, kłącz i kor, pplot) połączono w jeden organizm – batalion dowodzenia.

Kolejne ograniczenia finansowe na obronę narodową spowodowały zatrzymanie dopływu nowego sprzętu i zestarzenia się istniejącego, zmniejszenia liczby i rozmachu ćwiczeń, pogorszenie wystroju miejsc zakwaterowania. Układ CFE-1 spowodował konieczność dalszej redukcji uzbrojenia brygady, pod palnik idą ostatnie czołgi i Topasy.

Klapacjusz z calym szacunkiem,ale piszesz bzdury...

Polska armia w 39r byla w fatalnym stanie,podczas gdy wehrmacht byl najlepszym wojskiem na swiecie w tym okresie,i to zarowno sprzetem jak i wyszkoleniem. cala "kampania wrzesniowa" to ucieczka przerazonych naszych wojsk gdzie tylko sie da (najczesciej na wschod) i postepowe zajmowanie kraju przez III rzesze.

chcesz daty?

6.09 - bydgoszcz,kielce i krakow w rekach niemiec
9.09 - lodz i radom w rekach niemiec
10.09 - poznan zajety
15.09 - bialystok i przemysl zajete
16.09 - warszawa otoczona

dalej uwazasz,ze mielismy jakiekolwiek szanse? w 2 tygodnie zajeta ponad polowa kraju,kluczowe miasta a stolica odcieta i otoczona... w tej sytuacji wkroczenie ZSRR 17.09 bylo juz tylko gwozdziem do trumny,ale szans nie bylo zadnych. jedynie westrplatte walczylo jak nalezy (no i slynni obroncy poczty gdanskiej) ,reszta wycofywala sie nieustannie unikajac walk.

III rzesza byla tak mocna,ze zaden kraj eupejski nie mogl sie im oprzec,nawet ruskie dostawali baty i cale szczescie ze hitler zrobil 2 front z anglia i ze USA sie podlaczyly bo roznie moglo by byc,a i tak mimo tylu panstw alianckich Niemcy sie bronili do 45 roku i to nie przez przypadek tak dlugo trwalo.

wiem,ze w szkolach uczono nas propagandowo,jak to dzielnie walczylismy w 39 roku,ale prawda jest tragiczna,zostalismy zmieceni i zwalanie winy na ZSRR,czyli ze "gdyby nie ZSRR ze wschodu to bysmy hohoho! " jest conajmniej zabawne. sojusznicy sie na nas wypieli-bylismy osamotnieni.

inna sprawa,ze na tle innych panstw i tak wypadlismy niezle,bo wiekszosc zostala zdobyta bez walk.


Najnowocześniejszą armią w Europie NIE BYŁA armia niemiecka tylko czechosłowacka.

Jeżeli chodzi o doktrynę obronną Polski to zakładała obronę na linii Bugu Sanu i Wisły.
Do 17 września polskie wojska nie uciekały, tylko realizowali założony plan obrony.

Wkroczenie 17.09 armii sowieckie jest realizowaniem paktu RM. Pakt ten odpowiada za II wojnę światową. Pisanie o jakiś gwoździach do trumny w kontekście całego ciągu zdarzeń poprzedzających atak z 01.09.1939 jest trochę śmieszne.
Uderzenie niemieckie początkowo miało mieć miejsce 22 sierpnia 1939 roku.
Zostało przeniesione na 1 września gdyż układ podpisano dopiero 23 sierpnia.

Zostańmy jednak przy gwoździu. Ten gwóźdź angażuje ilościowo armie zbliżoną ilościowo do armii niemieckiej. Dodatkowo w same działania angażuje prawie dwa razy więcej czołgów niż Niemcy i zajmuje bagatela ponad połowę kraju.

Ps
Pozwolę sobie jeszcze dodać, że powyższą wypowiedź należy traktować mniej więcej tak jak bajki o atakach kawalerii na czołgi. W 1939 roku wjeżdża bowiem do Polski armia konno rowerowa, wyposażona w większości w PzKpfw I i II.
W powietrzu fakt mieliśmy niewiele do powiedzenia. Pamiętać jednak należy , że bombowce to nie jest broń precyzyjna, a obszar kraju należy zając armią lądową.

Polscy żołnierze w niechcianych wozach
Sławomir Sowula, Gdańsk

Amerykanie nie chcą jeździć w Afganistanie samochodami opancerzonymi Cougar. Chcą je zastąpić lżejszymi i zwrotniejszymi RG-31. Tymczasem MON wybrał właśnie cougary
Zobacz powiekszenie
Takich cougarów nasi żołnierze mają otrzymać trzydzieści

Decyzję o dostarczeniu naszym żołnierzom samochodów opancerzonych Ministerstwo Obrony Narodowej podjęło po koniec sierpnia. Przesądziła o tym śmierć trzech żołnierzy, których patrolowy Humwee wjechał na minę podłożoną przez talibów. Konstrukcja pojazdu nie dawała im żadnych szans na przeżycie. MON uznało, że żołnierze muszą mieć wóz bardziej odporny na miny. Takie pojazdy charakteryzują się m.in. specjalnie ukształtowaną podłogą, która rozprasza siłę wybuchu. Jeszcze na początku września szef MON Bogdan Klich informował, że w grę wchodzi pojazd RG-31 produkowany w RPA - kraju o długim doświadczeniu w konstruowaniu tego typu pojazdów. Wybór MON padł jednak na pojazdy Cougar. To one zostaną wypożyczenie od Amerykanów.

Cougar i RG-31 mają taką samą odporność na miny - żołnierze powinni przeżyć, jeżeli pod kołami wybuchnie ładunek o mocy 14 kg trotylu i 7 kg pod podłogą. Amerykanie wolą mieć jednak w Afganistanie RG-31.

W lipcu br. mówił o tym Geoff Morrell, rzecznik amerykańskiego ministerstwa obrony: - Amerykański dowódca w Afganistanie chce RG-31, ponieważ jest on bardziej przystosowany do nieutwardzonych dróg i górzystego terenu tego kraju.

W tym samym czasie w rozmowie z reporterem The Associated Press generał Michael Brogan, oddelegowany w Marine Corps do programu wdrażania transporterów opancerzonych, precyzował: - RG-31 jest lżejszy. Ma mniejszy promień skrętu. Dlatego chcą go nasi dowódcy w Afganistanie.

Wątpliwości co przydatności cougara w Afganistanie mają też polscy eksperci od uzbrojenia.

- To pojazd bardzo zbliżony do transportera opancerzonego Rosomak, którego już używamy w Afganistanie. Cougar będzie w porządku do ochrony konwojów wzdłuż głównej drogi, ale słabej sprawdzi się w trudniejszym terenie, w misjach patrolowych i rozpoznawczych - mówi Grzegorz Hołdanowicz, ekspert z miesięcznika "Raport".

Może się okazać bardzo kłopotliwy z jednego powodu. By dowieźć cougara do Afganistanu drogą lotniczą, trzeba wykorzystać do tego duży C-17, którym dysponują tylko Amerykanie. RG-31 mieści się w dużo mniejszym C-130 Hercules. Pierwszy egzemplarz tego samolotu ma się znaleźć na wyposażeniu polskiej armii w listopadzie. To oznacza, że jeżeli w przyszłości będziemy chcieli transportować w ten sposób cougary, jesteśmy skazani na pomoc Amerykanów. - Cougary zostaną dostarczone na miejsce przez Amerykanów do wskazanej przez nas bazy - zapewnia Robert Rochowicz, rzecznik MON.

Pierwsze trzydzieści pojazdów mamy otrzymać od Amerykanów już w październiku.

- Jest bardzo prawdopodobne, że dostarczenie Polakom cougarów to promocja amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego, a amerykański departament stanu uznał, że w jej ramach lepiej będzie zaproponować amerykański produkt zamiast tego produkowanego przez RPA. A po za tym, jeżeli amerykańscy dowódcy muszą już coś oddać, to oczywiste jest, że swoim żołnierzom zostawiają coś lepszego - twierdzi jeden z naszych wojskowych rozmówców.

Dlaczego więc zdecydowaliśmy się na wybór cougara? Robert Rochowicz, rzecznik MON: - Zwróciliśmy się do firm produkujących samochody, w tym m.in. RG-31, o możliwość zakupu w ramach pilnej potrzeby operacyjnej. Były prowadzone rozmowy na ten temat. Zostały jednak zawieszone i wrócimy do nich za rok, kiedy upłynie termin wypożyczenia cougarów. Amerykanie pożyczają nam to, czego sami używają w Afganistanie. RG-31 w obecnej chwili nie jest tam przez nich użytkowany.

Ekspert Grzegorz Hołdanowicz, twierdzi, że cougary nie spełnią podstawowego celu, jaki chciało zrealizować MON, czyli zastąpienia słabo odpornych humwee: - Pewno byłoby lepiej, gdybyśmy wzięli RG-31. Nie udało się. Dają nam cougary. Za kilka miesięcy okaże się, że jednak potrzebne jest nam coś mniejszego.

Czegoś nie kumam.
RG-31 ma długość 6,4 m.
Cougar 4x4 - 5,9.
Pozostałe wymiary są zbliżone, jedyną różnicą jest niemal dwukrotnie większa masa Cougara.
No to pytam: jakie "mniejsze"?

Wtręt zaś o kłopotach z przerzutem drogą powietrzną jest wzięty z sufitu, bo to przecież nie my mamy je dostarczyć do Afganu. Ech, rzetelność...